W sobotę rozegrano cztery mecze play-off NBA, dzień później także cztery. W Amway Arenie na Florydzie 17 461 widzów oglądało zwycięstwo Orlando Magic z Charlotte Bobcast 98-89. Mecz miał niecodzienny przebieg...
"Magicy" byli zdecydowanymi faworytami i zanosiło się na ich wysoką wygraną. Zwłaszcza, że w trzeciej kwarcie prowadzili różnicą 22 punktów (65-43). I od tej chwili sprawna dotąd maszyna się zacięła, a goście zaczęli seryjnie trafiać. Zrobiło się 69-60, 76-69 i 83-79. Dopiero w końcówce drużyna z Florydy się przebudziła, ale pomogli w tym rywale często taktycznie faulując. A na linii rzutów wolnych niezawodny był Jameer Nelson. Marcin Gortat przebywał na parkiecie 20 minut i zdobył dwa punkty, zebrał pięć piłek oraz miał jedną asystę.
W innych spotkaniach należy podkreślić wygraną Portland w Phoenix. To niespodzianka, bowiem w sezonie zasadniczym to gospodarze byli wyżej notowani.
Niedzielne mecze:
Los Angeles Lakers - Oklahoma City Thunder 87-79 (27-13, 20-26, 17-17, 23-23)
Los Angeles: Bryant 21, Gasol 19
Oklahoma City: Durant 24, Westbrook 23
LA Lakers prowadzą w serii 1-0
Orlando Magic - Charlotte Bobcats 98-89 (31-20, 28-23, 17-23, 22-23)
Orlando: Nelson 32, Lewis 19
Charlotte: Wallace 25, Felton 19
Orlando prowadzi w serii 1-0
Dallas Mavericks - San Antonio Spurs 100-94 (23-18, 27-27, 26-24, 24-25)
Dallas: Nowitzki 36, Butler 22
San Antonio: Dunvan 27, Ginobili 26
Dallas prowadzi w serii 1-0
Phoenix Suns - Portland Trail Blazers 100-105 (24-25, 19-19, 29-26, 28-35)
Phoenix: Nash 25, Stoudemire 18
Portland: A. Millera 31, Aldridge 22
Portland prowadzi w serii 1-0
AnGo