Piotr Sarnik został zawieszony przez Zagłębie Sosnowiec. Hokeista przestał przychodzić na treningi i w piątek odmówił wyjazdu do Jastrzębia na mecz ligowy, bowiem - jego zdaniem - zaległości finansowe przekroczyły regulaminowe dwa miesiące.
Sosnowiczanie przedstawili na piśmie swoje racje i w tej sytuacji trudno na dziś rozstrzygnąć, kto ma rację.
Nie jest tajemnicą, że byłym reprezentantem kraju interesuje się Cracovia. To przecież z "Pasami" wywalczył jedyny w karierze tytuł mistrzowski, ma w tej drużynie wielu przyjaciół. Dziś zapewne żałuje, że zdecydował się opuścić Kraków, ale postanowił grać tam, gdzie więcej płacą. Z tym, że w rodzimym hokeju od wielu lat działacze obiecują złote góry, a po rozpoczęciu sezonu szukają pieniędzy i zalegają z płatnościami. W tym sezonie przykładów jest wyjątkowo dużo.
Na dzisiejszym posiedzeniu Wydziału Gier i Dyscypliny była poruszona sprawa Sarnika, ale z uwagi na brak dokumentów i rozbieżności nie mogła zapaść żadna decyzja. Z pewnością więcej będzie wiadomo w piątek, 5 lutego br., bowiem na ten dzień - jak nas poinformowała Anna Wytrykowska, sekretarz WGiD - zaproszono Piotra Sarnik i przedstawiciela Zagłębia na posiedzenie do Warszawy.
* * *
We wtorek, 26 stycznia, Sarnik zmienił zdanie. Przyznał, że całe zamieszanie to jego błąd i wycofał z PZHL zarzuty o zaległościach finansowych Zagłębia. Tak więc postawienie przez hokeistę sprawy na ostrzu noża pomogło i zapewne do końca sezonu pozostanie w Sosnowcu.
Aktualizacja: 26 stycznia 9:20
AnGo