Jutrzejsze spotkanie w Sosnowcu przeciwko Zagłębiu Aksam Unia Oświęcim zagra już bez czeskiego napastnika Marka Badžo. Działacze przygotowali zawodnikowi rozwiązanie umowy z dniem 15 października.
Wszystko dlatego, że po sprowadzeniu w piątek 40-letniego czeskiego obrońcy, Miroslava Javina, w Oświęcimiu przekroczono o jednego zawodnika limit przewidziany dla obcokrajowców (w jednym meczu może ich występować czterech).
Jeszcze w poprzednim tygodniu oświęcimscy działacze udzielali wymijających odpowiedzi, że utrzymanie pięciu obcokrajowców w drużynie wyzwoli wśród nich rywalizację. Jednak to nie są czasy Dworów Unii, kiedy klub był wspierany przez potężny kombinat chemiczny, a kilka lat wstecz taki wariant przechodził.
Teraz, kiedy w klubie liczy się każdą złotówkę, kwestią czasu było, kiedy jeden z obcokrajowców straci w Unii posadę. Pewny swego mógł być Słowak Petr Gallo, bo po zawieszeniu „łyżew na kołku” przez Karola Piotrowskiego i ciężkiej kontuzji Michała Kasperczyka, wymagającej długiego leczenia, oświęcimianie musieli wzmocnić defensywę.
Zagrożeni byli zatem głównie Marek Badžo z Martinem Buczkiem (z Petra Tabaczka oświęcimianie są raczej zadowoleni). Choć ten pierwszy rozegrał w niedzielę niezłe zawody na Cracovii (poprzednio bronił jej barw), to jednak właśnie z niego działacze postanowili zrezygnować. Z pewnością obiecywali sobie po jego grze znacznie więcej, a przed wyprawą do Krakowa bywało tak, że trener Josef Dobosz sadzał tego hokeistę na ławce rezerwowych.
(ADI)