W piątek, 20 marca, zmarł Andrzej Faruzel, utalentowany i znany krakowski tenisista, trener i popularyzator tej atrakcyjnej i widowiskowej dyscypliny sportowej.
Wiadomość o Jego śmierci, przekazana przez Roberta Piotra Radwańskiego, dotarła do mnie w sobotni wieczór, akurat wtedy, gdy przejeżdżałem przez Wieliczkę, gdzie 18 września 1939 roku urodził się Andrzej Faruzel. Tam też stawiał pierwsze tenisowe kroki.
W oficjalnym turnieju zadebiutował jako czternastolatek. W 1957 roku zdobył tytuł mistrza Polski juniorów. Na początku lat sześćdziesiątych znalazł się w „10” rankingu seniorów Polskiego Związku Tenisowego.
Występował w barwach Górnika Wieliczka oraz Olszy Kraków i będąc jej zawodnikiem sięgnął po złoty medal mistrzostw Europy kolejarzy (1958).
Karierę sportową kontynuował w katowickich klubach: Baildon i Budowlani. W Baildonie, przez dwa lata, grał w jednej drużynie ze słynną Jadwigą Jędrzejowską. I mógł o niej godzinami opowiadać, podobnie jak o innym swoim tenisowym idolu Władysławie Skoneckim.
Znał wiele osób związanych z polskim i światowym tenisem. Gry uczył Go Józef Hebda, potem zdobyte umiejętności i doświadczenia sam przekazywał młodszym pokoleniom. Jedną z Jego podopiecznych była kilkakrotna mistrzyni Polski Sylwia Karolina Czopek, młodsza siostra brązowej medalistki olimpijskiej w pływaniu Agnieszki.
Aktywność, również towarzyską, starał się zachować, mimo problemów zdrowotnych. Dobrze zapamiętali Go bywalcy dawnej kawiarni „Rio”, uczestnicy różnych wydarzeń sportowych.
Szereg wspomnień, spostrzeżeń i anegdot zawarł w wydanej w 1992 książce, zatytułowanej po prostu „Tenis”.
Z krakowskiego pejzażu odeszła kolejna barwna postać.
Jerzy Sasorski