Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Sportowa Małopolska
Z DOMIESZKĄ RETRO (64), Mundial z Krakowa (9)2026-07-19 17:05:00

Deschamps: na huśtawce w Miami


Dokładnie w przerwie meczu o trzecie miejsce zacząłem się całkiem serio zastanawiać, czy pożegnanie Didiera Deschampsa z „Tricolores” aby nie będzie wyglądać całkiem podobnie do debiutu Alfa Ramseya w roli selekcjonera Albionu. Wspólnym bowiem mianownikiem mogło być słowo „klęska”.


Z Ramseyem to oczywiście bardzo stara historia, z początku roku 1963. Po chilijskim mundialu, w którym Anglicy odpadli w fazie ćwierćfinałowej (1-3 z Brazylią, Garrincha był nie do powstrzymania) zapadła ważna decyzja personalna. Drużyną narodową przestał kierować Walter Winterbottom, zrezygnował pod zmasowanym ostrzałem mediów.


Władze FA obdarzyły kredytem zaufania Ramseya. Ten zastrzegł, że w przeciwieństwie do Winterbottoma musi jednoosobowo decydować o ustalaniu składu. Kilka miesięcy później, jeszcze przed formalnym złożeniem podpisu na angażu, Ramsey zabrał reprezentację do Paryża. I z kretesem oblał egzamin, Anglia przegrała aż 2-5. To wcale nie przeszkodziło, aby trzy lata później odbierać z rąk Królowej Elżbiety II Złotą Nike…


Interesujące, że pierwsza połowa zaczęła się dla Ramseya bardzo podobnie jak teraz dla Deschampsa. Anglia za sprawą kogoś o polskich korzeniach, czyli Maryana Wisniewskiego, straciła gola już w 3. minucie. Deschamps dostał pierwszy cios od Declana Rice’a dokładnie w tym samym momencie. Ramsey przegrywał do pauzy 0-3, Deschamps poszedł jeszcze dalej (0-4). Dla obu w drugiej połowie zaświtała nadzieja. Ale dla każdego z nich zgasła. Obaj w meczach Anglii z Francją byli przegrani, choć na przeciwległych biegunach.


Deschampsa było mi wczoraj bardzo żal, bo spotkał go ze strony części wybrańców olbrzymi, acz całkowicie niezasłużony afront. To zresztą delikatne określenie… Bo traktując za punkt wyjścia tragiczną jakość „gry”, spotkało go ze strony części dotychczasowych ławkowiczów coś w rodzaju sabotażu. I Francja, jeszcze przed chwilą wyraźna faworytka do wygrania mundialu, miała się z nim żegnać w iście rozpaczliwym stylu? Z równoczesnym rzuceniem w kierunku Deschampsa „Didier, adieu”? Sądzę, że jeszcze przed panowaniem Zinedine Zidane’a żenująca postawa niektórych delikwentów będzie wzięta pod lupę. O ile do oceny w ogóle będzie potrzebne szkło powiększające.


Z analizy tego szokująco zmiennego meczu, wbrew pozorom, płynie dla Francuzów nieco pozytywów. Ten najważniejszy odnosi się do wciąż olbrzymiego potencjału drużyny. O ile nie staną na drodze Hiszpanie… Okazało się bowiem, że nawet przy czterobramkowym deficycie można odwrócić, a przynajmniej być blisko odwrócenia losów meczu. I wcale nie trzeba do tego trzech kwadransów, wystarczy ledwie połowa z tego okresu…


Że tak się jednak nie stało - pytać przede wszystkim Michaela Olise. Fantastycznego technika, szalonego w niebanalnych pomysłach dystrybutora asyst, ale w całym mundialu beznadziejnego strzelca, choć przecież o wyjątkowo wyważonej nodze. Aż boję się napisać, aby nie być oskarżonym o herezję, że z Francją nawet przegrywającą 0-6 nigdy nie można być pewnym niczego…


Thomas Tuchel poszedł w personaliach jeszcze dalej niż w końcówce dreszczowca z Argentyną. On uruchomił głębokie rezerwy, bez Harry’ego Kane’a, Jude’a Bellinghama, Elliota Andersona, Jordana Pickforda… Ze względu na zgęstniałą atmosferę po nagłym krachu akcji „finał” ryzyko podjęte przez Tuchela było potężne. Kolejna porażka, znów na kanwie takich czy innych rozwiązań kadrowych, niechybnie spowodowałaby jeszcze większą burzę.


Tymczasem, w dużym stopniu dzięki katastrofalnej grze Francuzów, choć nie tylko, sprawy przybrały nieoczekiwanie piękny obrót. A Bukayo Saka, gdyby nie ofsajd, już do pauzy mógłby fetować ustrzelenie hat tricku. To wszystko mogło bardzo szybko runąć w przepaść. I tu mnie Tuchel zawiódł. Kane na ławce aż do końca? OK. Ale, do licha, dlaczego aż tak długo czekano z podaniem tlenu drużynie przez Bellinghama? To było igranie z losem. Przedłużanie trwogi, że Francja lada chwila odzyska pełną równowagę.


Jude, kapitalny w całym mundialu, znów spisał się wybornie. Podobnie jak Rice, czy znakomicie prezentujący się na lewej flance nie tylko obrony Djed Spence. Zaś w całkowitej opozycji do pałętającego się na murawie i nie czującego bluesa Ivana Toneya. Jemu z całą pewnością nie dałbym „wiosła” do ręki, ryzyko fałszu byłoby stuprocentowe.


Z tego co pamiętam mecze o trzecie miejsce do tej pory nie stanowiły domeny Anglików. Podczas włoskiego mundialu w 1990 widziałem jak przegrywali z gospodarzami. Osiem lat temu porażka z Belgią była poniesiona gładko. Teraz nastąpiła radykalna poprawa, co trochę uspokoi sytuację. Tuchel będzie mieć nieco więcej spokoju, po prostu.


Francji zostało na pocieszenie, że Just Fontaine doczekał się w niebiosach absolutnie godnego sukcesora w osobie Kyliana Mbappe. No i przede wszystkim, że trzon reprezentacji nie pozwolił maruderom, aby pożegnanie Deschampsa odbyło się w skandalicznych okolicznościach.


Przynajmniej tyle…


JERZY CIERPIATKA


PS.

Z uwagą wysłuchałem w TVP Sport mowy obronnej Pawła Smolińskiego, który bez pełnomocnictw odważył się być adwokatem Tuchela w bulwersującej sprawie „Argentyna”. Najbardziej zagorzałych oponentów Smoliński nie przekonał, niemniej wielu odbiorców zmusił do myślenia. Był to wywód logiczny, dotyczył tematu starego jak świat. Otóż co ma zrobić trener, gdy jego piłkarze oddychają rękawami? Rzucić nowe siły do ataku, czy skierować je na rozpaczliwe ratowanie tego, co pozostało do ratowania. Mając pełną świadomość, że jedynym ratunkiem może być tylko cud…


bellingham.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty