Sześciu podejrzanych, z których pięciu przebywa w aresztach tymczasowych - taki jest obecnie stan najgłośniejszego w Krakowie śledztwa dotyczącego zabicia kibica Cracovii Tomasza C. ps. Człowiek. Minęły dokładnie trzy miesiące od dokonania zbrodni.
- W sprawie motywu śmierci mężczyzny analizujemy dwa równorzędne wątki - potwierdza Wiesław Wolnik, zastępca Prokuratora Okręgowego w Krakowie. - Konflikt konkurencyjnych sympatyków klubów sportowych oraz rozliczenia grup zajmujących się handlem narkotykami. Który wątek będzie wiodący, dopiero się okaże pod koniec postępowania. Jeszcze wiele przed nami - dodaje.
Na Tomasza C. zaczaiło się kilkanaście osób. Przyjechały samochodami. Gdy 30-latek nadjechał swoim autem, napastnicy ruszyli za nim w pościg. Podczas ucieczki Tomasz C. stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w jeden z budynków. Wtedy zamaskowani napastnicy go dopadli.
Przed laty, gdy Paweł M. ps. Misiek rzucił nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisły z AC Parma też nikt nie chciał zeznawać, chociaż na stadionie były tłumy. Prokuraturze udało się dokonać przełomu w tamtym śledztwie dopiero, gdy jeden ze świadków, kibic, otrzymał status niejawnego świadka incognito. Jego dane utajniono, zeznawał w sądzie, ale nie osobiście tylko przez łącza elektroniczne, miał zmieniony głos. To pogrążyło "Miśka",który dostał sześć i pół roku więzienia. Czy po takie środki sięgnie prokuratura w tym śledztwie? Dalej ma takie możliwości.
- Najgorzej było nam przejść od fazy śledztwa w sprawie, do kolejnej fazy, gdy mamy już krąg podejrzanych - potwierdza prok. Wolnik. O sprawie mówi, że jest na etapie, który nazywa "zaawansowany początek". Czterech podejrzanych o pobicie ze skutkiem śmiertelnym zostało aresztowanych. Piąty trafił na miesiąc za kratki, ale może wyjść na wolność, gdy w ciągu tygodnia wpłaci 35 tys. Prokuratura na pewno złoży zażalenie na tę decyzję sądu. Jeden z tych młodych mężczyzn w wieku od 21 do 28 lat ma także zarzut użycia niebezpiecznego narzędzia, ale czy noża lub maczety, prok. Wolnik nie mówi.
- Następne pytanie proszę - dodaje. Szósty podejrzany ma zarzuty, ale sąd nie zgodził się na jego aresztowanie, bo uznał, że nie ma wystarczających dowodów, że brał udział w dokonaniu przestępstwa. Podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.
Artur Drożdżak, Gazeta Krakowska