Mecz skończył się w drugiej minucie
LKS Śledziejowice - Proszowianka Proszowice 1-0 (1-0)
1-0 Dziedzic 2
ŚLEDZIEJOWICE: Włodarczyk - Eumanow, Sieczko, Bieda, Postawa - Zawalonka (75 Kwiecień), Pacanowski (85 Podsiadło), Makieła, Michalczyk - Dziedzic, Krauss.
PROSZOWIANKA: Baranowski - Wrona, Grzegorczyk, Jelonkiewicz, Gorzkowski - Perlik, T. Przeniosło, M. Przeniosło, Gałkowski (46 Jasielski) - Sowa, Kowalski.
Już w 2. minucie gospodarze strzelili gola - po rzucie rożnym piłkę głową do bramki skierował Dziedzic.
- Później mecz był mało ciekawy - uważa Rafał Mazur, trener Śledziejowic. - W pierwszej połowie gra toczyła się w środku pola, my nie oddaliśmy strzału, goście chyba też. Oni starali się grać krótkimi podaniami, my długimi, po przekątnej i prostopadłymi. Na początku drugiej połowy proszowianie ruszyli do ataku, ale mimo naszych błędów w obronie nie zdobyli wyrównującego gola. My też mieliśmy swoje szanse, bardziej pod koniec, ale też ich nie wykorzystaliśmy. To był mecz z cyklu tych, w których wygrywa ten kto strzeli bramkę. I tę jedną właśnie my zdobyliśmy. Cóż, czasem trzeba brzydko zagrać, by wygrać.
Śledziejowice kontynuują znakomitą passę, dzięki 7 zwycięstwom i 2 remisom są najlepszą drużyną wiosny w VI lidze krakowskiej!
rst