Wszyscy mogli strzelić...
Sokół Kocmyrzów - Clepardia Kraków 2-2 (2-1)
0-1 Iglar 4
1-1 Łach 17
2-1 Piątek 30
2-2 Nykiel 68
SOKÓŁ: Zbroja - O. Rudziński, P. Kopyść (46 M. Rudziński), Dominik, Kubka, Piątek, Dudziński, Wąs, Sado (46 Krzyżak), Łach, Marczykiewicz.
CLEPARDIA: Mytych - Wójcik, Sieniawski, Turek, Bosak - Wojniak, Wach, Iglar (65 Brandys), Kuczaj (75 Ostrowski) - Nykiel (88 Miczek), Łataś (40 Moszumański).
Clepardia była bliższa wygranej, w drugiej połowie miała dużą przewagę i sporo okazji, ale nie wykorzystała karnego, gdyż Turek trafił w poprzeczkę. - Nasza główna bolączka to skuteczność - przyznał po meczu Krzysztof Krok, trener drużyny krakowskiej.
Pierwsza połowa wyrównana, ze wskazaniem na gospodarzy. Prowadzenie objęli jednak krakowianie. Iglar uderzył z 25 m i piłka po rękach bramkarza wpadła do siatki. Sokół ripostował dwoma golami. Najpierw Łach oddał strzał zza pola karnego, a bramkarz Clepardii niby kontrolował lot piłki i myśląc, że wyjdzie ona na aut nie interweniował. Tymczasem futbolówka odbiła się od wewnętrznej części słupka i wpadła do bramki. Gol na 2-1 padł po akcji lewą stroną i wrzutce na 7. metr, skąd Piątek dopełnił formalności.
- Druga połowa należała do nas. Mieliśmy przygniatającą przewagę i multum sytuacji, chyba wszyscy nasi zawodnicy, poza bramkarzem, mieli dziś szansę bramkową. Mimo to zdołaliśmy tylko wyrównać - mówi trener Krok.
Wyrównując gol dla Clepardii padł po wrzutce z lewej strony. Moszumański zgrał głową w pole karne, a Nykiel, również głową, trafił do siatki przy słupku.
- W pierwszej połowie kontuzji doznali P. Kopyść i Sado, w efekcie po przerwie nie mieliśmy atutów i oddaliśmy pole gościom - tłumaczy słabszą postawę Sokoła prezes Zbigniew Kaczor.
Mimo to w 83. minucie kocmyrzowianie mogli przechylić szalę na swoją korzyść - po centrze z rzutu rożnego Łach główkował w poprzeczkę...
- W kolejnym spotkaniu ma już zagrać powracający po pauzie za kartki Zawrzykraj, Sokół będzie więc groźniejszy w ataku - zapowiada prezes Kaczor.
rst