Clepardia Kraków - Gościbia Sułkowice 1-1 (0-0)
0-1 ??? 63 (wolny)
1-1 Łataś 75
CLEPARDIA: Cieślik - Wójcik (65 Ostrowski), Turek (80 Skotniczny), Miczek, Gumula - Wojniak, Sieniawski (60 Kopeć), Wach, Bosak - Szremski (46 Brandys), Łataś.
W I połowie mecz był wyrównany. Gościbia miała jedną bardzo groźną sytuację, gdy po dograniu z boku jej zawodnik z 7 metrów strzelił jednak wysoko nad poprzeczką. Clepardia parokrotnie była bliska objęcia prowadzenia. Najbliżej bodaj Łataś, który z 5 metrów zamiast do pustej bramki uderzył nad bramką. Blisko był też Wojniak, jego strzał w sytuacji "sam na sam" bramkarz gości cudem obronił. Golkiper z Sułkowic złapał także trzy strzały Wacha z kilkunastu metrów.
Po przerwie niespodziewanie goście objęli prowadzenie, po strzale z wolnego z ok. 25 m. Piłka nad murem wpadła po koźle przy słupku. Clepardia wyrównała na kwadrans przed końcem. Po zagraniu Bosaka Łataś z 10 m uderzył po "długim".
W ostatnim kwadransie gospodarze przypuścili frontalny atak, mieli multum sytuacji, ale bramkarz Gościbi był nie do pokonania. Bronił wszystkie strzały - m.in. Łatasia, Wojniaka, Kopcia - z bliska i z daleka.
- Rozegraliśmy słaby mecz - przyznał Krzysztof Krok, trener Clepardii. - Przyszedł chyba lekki "dołek", a może to były kwestie motywacyjne - zastanawiał się nad przyczynami, które sprawiły, że jego zespół będąc faworytem tylko zremisował.
rst