Raba Dobczyce – Płaszowianka Kraków 3-1 (2-1)
1-0 Brytan 12
2-0 Krawczyk 14
2-1 A. Chróściel 27
3-1 Latoń 68
Sędziowali Tomasz Wygaś oraz Urszula Norek, Maria Sus. Żółte kartki: Krawczyk, Twardosz, Kawalec oraz Kasprzyk, Pietrzyk. Widzów 150.
RABA: Ruman – Latoń, Godula, Grudzień, Figiel – Krawczyk (75 Jamróz), D. Wyroba, Brytan (30 Wilk), Choroba (71 Rapacz) – Twardosz (64 Kawalec), Hyży.
PŁASZOWIANKA: Pietrzyk – Pazdyk, Maciej Roda, Wajda, K. Chróśćiel – Trojański, Mateusz Roda, Szmalec (75 Leśniak), Włodarczyk (58 Kasprzyk) – Sadowski, (45 Kania), A. Chróściel.
Z dużej chmury mały deszcz – zanosiło się na wysoką wygraną Raby, która mogła odesłać do domu przyjezdny zespół z bagażem kilku bramek. Zabrakło jednakże w drużynie gospodarzy piłkarza z precyzyjnym uderzeniem. Ambitnie grający goście starali się jak mogli, ale grając prostą, niezbyt niewyszukaną piłkę - zdobyli zaledwie jedną bramkę, ponosząc jak najbardziej zasłużoną porażkę.
Gospodarze już po kwadransie prowadzili 2-0. W 12 min widoczny na boisku Brytan popisał się plasowanym uderzeniem z rzutu wolnego – piłka bita kąśliwie z 22 m wylądowała obok zdezorientowanego Pietrzyka. Chwilę potem zdobywca bramki obsłużył crososowym podaniem Krawczyka, który w pełnym biegu bez chwili namysłu skierował piłkę do siatki z 10 m. Ten sam zawodnik w 25 min mógł podwyższyć na 3-0, lecz jego strzał z 20 m był tylko minimalnie niecelny. Gdy wydawało się, iż kolejne bramki dla zespołu Raby są tylko kwestią czasu, goście przeprowadzili skuteczną kontrę – lukę w obronie drużyny gospodarzy przytomnie wykorzystał A. Chróściel i strzałem z 8–10 m zdobył kontaktową bramkę. W 32 min Hyży trafił piłką w poprzeczkę z 22 m.
Po przerwie gra stała się bardziej zacięta, a Raba długo nie mogła przeprowadzić skutecznej akcji, zakończonej celnym strzałem i nieoczekiwanie to goście mogli zdobyć w 50 min wyrównującą bramkę – A. Chróściel nie zdołał pokonać dobrze ustawionego Rumana, który wybronił jego strzał z 5 m. 7 minut potem sędzia nie uznał bramki zdobytej przez Krawczyka, uznając ją za zdobytą ze spalonego. W 65 min najlepszy w zespole Płaszowianki A. Chróściel posłał mocną piłkę z linii pola karnego, ale wylądowała ona na poprzeczce. 3 minuty później grający ofensywnie Latoń zdecydował się na uderzenie tuż zza linii pola karnego – piłka po drodze do siatki otarła się jeszcze o słupek i wtoczyła się do bramki strzeżonej przez Pietrzyka. Ostatnia faza gry upłynęła pod znakiem akcji ofensywnych piłkarzy Raby, ale akcje inicjowane najczęściej przez Hyżego nie skutkowały kolejnymi bramkami.
(AND)