Wieczysta Kraków - Clepardia Kraków 2-3 (1-2)
1-0 Fromont 14
1-1 Kadłuczka 38
1-2 Wojniak 44
1-3 Wojniak 51
2-3 M. Liszka 55
Sędziowali: Grzegorz Malada - Paweł Szymański, Dariusz Szajowski (wszyscy z Krakowa). Żółte kartki: Mastyna - Gągol, Kuczaj, Nykiel. Widzów 120.
WIECZYSTA: Wołosewicz - Podsiadły, Paliwoda, Fromont, Banaś (87 Mastyna) - Sadowski, Pocica, Podlewski, M. Liszka - Pać, Lachowicz.
CLEPARDIA: Cieślak - Bosak, Sieniawski, Gągol, Gumula (75 Wójcik) - Szremski, Kadłuczka, Kuczaj, Wojniak (85 Skotniczny) - Pawluś (88 Brandys), Ścibor (71 Nykiel).
Obu zespołom w lidze ostatnio się nie wiodło, stąd chciały się przełamać. Wieczystej było o to trudno, wszak trener Grzegorz Plata nie mógł skorzystać z wszystkich zawodników. Swoje zrobiła trzecia kolejna środa do grania i kontuzje, stąd na ławce rezerwowych usiadło tylko dwóch graczy z pola.
W 9 minucie Gągol faulował Lachowicza i arbiter wskazał na "11". Po strzale Fromonta piłkę sparował Cieślik, ale przy dobitce był bezradny. Po chwili Lachowicz z dość ostrego kata trafił w boczną siatkę. I na tym okazje dla gospodarzy się skończyły, bowiem inicjatywę przejęli przyjezdni. W 29 minucie dośrodkował Wójcik, a Pawluś mając przed sobą tylko Wołosewicza fatalnie uderzył dając szanse wykazania się bramkarzowi. Dziewięć minut później był remis; Wojniak strzelał z 25 metrów, futbolówka odbiła się od poprzeczki i Kadłuczka z bliska dopełnił formalności. Tuż przed przerwą najlepszy na murawie Wojniak otrzymał prostopadłe podanie od Gumli i w sytuacji jeden na jeden posłał piłkę ponad wybiegającym golkiperem.
Po zmianie stron nadal okazje stwarzała Clepardia. W 50 minucie Pawluś miał przed sobą tylko Wołosewicza, lecz strzelił ponad poprzeczką. W kolejnej akcji nie pomylił się już Wojniak. Tym razem prostopadłym zagraniem uruchomił go Ścibor i w pozycji sam na sam znów golkiper Wieczystej nie miał szans na skuteczną interwencję. Po upływie czterech minut odżyły nadzieje miejscowych na korzystny rezultat, bowiem składną akcję Pacia i Lachowicza wykończył Liszka, który znalazł się przed Cieślakiem. To zmobilizowalo gospodarzy. W 66 minucie Paciga był sam przed golkipere, lecz ten zdołał sparować piłkę na róg. Za chwilę Liszka dośrodkował wzdłuż bramki, lecz Lachowicz znow trafił w boczną siatkę.
Andrzej Godny