Hutnik II Kraków - Wawel Kraków 3-2 (1-1)
0-1 Lisowski 20
1-1 Dziadzio 25
2-1 Nawrot 47
2-2 Dziedzic 63
3-2 Komenda 78
Sędziowali Grzegorz Malada oraz Łukasz Marek i Marek Kokoszka. Żółte kartki: Kukla, Wątor - Kawski, Lisowski. Widzów 100.
HUTNIK II: Gładysz - Komenda, Jurkowski, Kukla, Lipowiecki (70 Wątor) - Dziadzio (46 Białkowski), Jarosz, Nawrot, Gorgoń - Dudziński, Oleksiak (73 Sikora).
WAWEL: Michalec - Brodowski (46 Dioniziak), Konopelski (46 Szumiec), Nowak, Mianowski - Podolecki, Sieczko, Tomoń (74 Lipowski), Kawski - Lisowski, Dziedzic.
Hutnicy wygrali, ale - jak twierdzi trener Waldemar Kocoń - jego zespół zagrał bez rytmu, brakowało agresywności i dynamiki akcji. - Granie co trzy dni w amatorskiej szóstej lidze mija się z sensem, zawodnicy nie trenują przecież jak zawodowcy i nie wytrzymają takich obciążeń. Ja mam w składzie młodych chłopaków, kilku 16- i 17-letnich. To dla nich naprawdę za duże obciążenie - mówi trener Kocoń.
Wszystkie trzy gole dla Hutnika były urodziwe. Dziadzio strzelił z woleja z ponad 30 metrów, z ostrego kąta. Nawrot uderzył również ładnie z dystansu, piłka odbiła się od nogi obrońcy i rykoszetem wpadła do bramki. Zwycięski gol Komendy to już był totalny rykoszet, futbolówka odbiła się od uda obrońcy i zmyliła bramkarza.
- Na wyróżnienie zasłużyli Nawrot, Jurkowski, Gorgoń i Dziadzio. Wszyscy mają szansę na grę w pierwszym zespole. W rezerwie patrzymy na grę zawodników pod kątem jednostek, bo rezerwa to przecież taki przedsionek pierwszego zespołu - mówi trener Hutnika II, Waldemar Kocoń.
Trener Wawelu, Henryk Szymanowski, też narzekał na napięty terminarz spotkań: - Gramy co trzy dni i z każdym kolejnym meczem mam coraz większy kłopot ze skompletowaniem zespołu.
Goście objęli prowadzenie na stadionie Hutnika, Lisowski wykorzystał sytuację sam na sam. Bardzo ładna była wyrównująca bramka Dziedzica w 63. minucie. Po długim, przez pół boiska, podaniu Nowaka, młody napastnik Wawelu przelobował bramkarza z narożnika pola karnego.
RK