Clepardia Kraków - Pogoń Miechów 3-0 (1-0)
1-0 Brandys 19
2-0 Łataś 48
3-0 Wojniak 63 (karny)
Sędziowali Paweł Kostkiewicz oraz Tomasz Dusik i Tomasz Guzik. Żółta kartka: Wach (C). Widzów 50. Mecz odbył się na boisku Zwierzynieckiego, gdyż obiekt Clepardii znajduje się w remoncie.
CLEPARDIA: Cieślik - Wójcik (67 Ostrowski), Miczek, Turek, Gumula - Bosak, Wach, Brandys, Skotniczny (75 Kuczaj) - Wojniak (75 Turczyn), Łataś (55 Nykiel).
POGOŃ: Ł. Paczyński - Węglarz (78 Dąbrowski), Krupa, R. Dudziński, Czekaj - Kula, Kosałka (71 Janczyk), M. Dudziński, Kowalczyk (46 Owczarski) - Majewski, Górski (65 Żarnowiecki).
- Clepardia była od nas lepsza jeśli chodzi o organizację gry, ale wynik jest na pewno za wysoki - uważa Marcin Dudziński, grający trener Pogoni. - Rywale mieli ze cztery sytuacje, a zdobyli trzy gole. My zostawiliśmy na boisku sporo zdrowia, ale nie przełożyło się to na wynik...
Pierwsza połowa była w sumie wyrównana. Do momentu zdobycia prowadzenia groźniejsi w ofensywie byli krakowianie, ale później gra toczyła się pod lekkie dyktando gości. Czystych sytuacji bramkowych w tym okresie właściwie nie było. Bramka dla Clepardii padła po szybkiej kontrze Wojniaka, który z prawej strony dograł do środka do Brandysa, a ten mocnym uderzeniem z kilkunastu metrów pokonał Paczyńskiego. Błąd popełnili obrońcy Pogoni - zagranie było czytelne, a żaden nie ruszył się, by nie dopuścić do strzału.
Od tego momentu miechowianie wzięli się do roboty, w środku pola szło im nieźle, ale nijak nie potrafili "dobrać się" do bramki. Jedynym zagrożeniem dla golkipera Clepardii okazała się w 35. minucie główka Majewskiego, lecz zmierzającą pod poprzeczkę piłkę Cieślik wyłapał.
W ciągu 18 minut po przerwie gospodarze zdobyli dwa gole i było praktycznie po meczu. Najpierw Łataś dostał prostopadłe podanie i przelobował wychodzącego z bramki Paczyńskiego. Kwadrans później podobną piłkę otrzymał Nykiel, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem został przez niego sfaulowany. Jedenastkę pewnie wykonał Wojniak. W tzw. międzyczasie krakowianie zmarnowali jedną "stówę" (Łataś), a już prowadząc 3-0 kolejne dwie (Turczyn i Kuczaj).
Miechowianie też w końcu zaczęli stwarzać sytuacje bramkowe, ale skuteczność nie była ich atutem w niedzielnym meczu. Jednej okazji nie wykorzystał junior Żarnowiecki, który dostał podanie od M. Dudzińskiego nad obrońcami, wbiegł w pole karne, uderzył po "długim", ale trafił w słupek. W 77. minucie z kolei po rzucie rożnym Węglarz główkował w poprzeczkę.
- Graliśmy na pewno solidnie w defensywie - mówi Krzysztof Krok, trener Clepardii. - Niby odnieśliśmy spokojne zwycięstwo, ale przy stanie 3-0 niepotrzebnie w nasze poczynania wkradła się nonszalancja.
- Można przegrać, ale nie można przejść obok meczu - dyplomatycznie ocenił stopień zaangażowania niektórych zawodników trener Pogoni, Marcin Dudziński.
RK