Pogoń Skotniki - Płaszowianka Kraków 4-0 (2-0)
1-0 Strug 11
2-0 Stępiński 15
3-0 Żyła 50
4-0 Machno 70
Sędziował Łukasz Żarski. Żółte kartki: Machno, Braś - Pietrzyk.
POGOŃ: Ludwikowski - Braś, Sikora, Wykręt, Strug (70 Musiał) - Dobroch, Dziedzic, Kamiński (60 Machno), Makowski (60 Karpierz) - Stępiński, Żyła.
PŁASZOWIANKA: Pietrzyk - J. Roda (46 Leśniak), Wajda (35 Maciej Roda), Pazdyk, Gawin - Trojański, Kasprzyk, Kania, Mateusz Roda - K. Chróściel, Flasiński (65 Enriquez).
W całkowicie jednostronnym meczu Pogoń zdobyła cztery gole (a mogła dużo więcej) - wszystkie po strzałach z bliskiej odległości.
Już po kwadransie było 2-0. Najpierw z wrzutki Żyły z boku skorzystał Strug uprzedzając bramkarza, który popełnił błąd, bo jeszcze wepchnął piłkę do siatki. Niebawem nastąpiło kolejne dogranie Żyły z boku, tym razem do Stępińskiego, który z bliska strzelił do pustej bramki. Po przerwie Stępiński zrewanżował się asystą Żyle. Wynik ustalił Machno po dośrodkowaniu Dobrocha.
- Mieliśmy zdecydowaną przewagę i wygraliśmy spokojnie, a wynik mógł być dużo wyższy - mówi Jarosław Dzierżak, trener Pogoni. - Płaszowianka zaprezentowała się bardzo słabo i nie stworzyła praktycznie żadnego zagrożenia pod naszą bramką.
- Przegraliśmy zasłużenie - przyznał Krzysztof Pazdyk, grający prezes Płaszowianki. - W pierwszej połowie Pogoń dominowała, my nie mieliśmy ani jednej czystej sytuacji. Po przerwie trafiła się okazja Trojańskiemu, już przy 3-0, ale z 14 metrów strzelił niecelnie. Były jeszcze dwie wrzutki, ale nie zakończyliśmy ich strzałem...
rk