Pogoń Skotniki - Wawel Kraków 4-4 (1-1)
1-0 Machno 7
1-1 Lisowski 9
2-1 Sikora 52
2-2 Dziedzic 53
2-3 Kaczmarczyk 62
3-3 Stępiński 63
3-4 Dioniziak 75
4-4 Różycki 85
Sędziował Sławomir Radwański. Żółte kartki: Wojdyła, Braś, Sikora - Podolecki, Kaczmarczyk. Widzów 300.
POGOŃ: Duchnowski, Braś, Wojdyła, Liszka, Sikora, Dobroch (75 Różycki), Wykręt, Stępiński, Zontek (60 Karpierz), Żyła, Machno.
WAWEL: Michalec - Pałaszewski, Brodowski, Szumiec, Mianowski - Podolecki, Sieczko, Lisowski (72 Lipowski), Kawski - Dziedzic (70 Dioniziak), Kaczmarczyk.
To był pasjonujący mecz, widowiskowy, bez wątpienia atrakcyjny dla kibiców. Gra była żywa, z dużą ilością wejść z boku i dużą ilością bramek. Drużyny odpowiadały golem na gola. Dwa razy obejmowali prowadzenie gospodarze, potem dwukrotnie prowadził Wawel. Każdorazowo rywal wyrównywał.
Festiwal bramek zaczęła Pogoń - Machno strzelił celnie z 12 metrów. Wawel odpowiedział golem Lisowskiego z wolnego z 17 m, piłka wpadła prawie w "okienko".
Ciąg dalszy nastąpił w II połowie. Po centrze Żyły Sikora główkował na 2-1. Riposta Wawelu niemal natychmiastowa - wrzutka z boku i celna główka Dziedzica. Niebawem pierwsze prowadzenie gości - Kaczmarczyk wreszcie wykorzystał dogranie Kawskiego (wcześniej dwa razy to się napastnikowi przyjezdnych nie udało). Za minutę było już 3-3, bardzo ładny gol Stępińskiego z podania Żyły. Na kwadrans przed końcem "wojskowi" wychodzą na prowadzenie 4-3, po bramce Dioniziaka (zastąpił kontuzjowanego Dziedzica) z ostrego kąta. Goście być może utrzymaliby zwycięski rezultat, gdyby Sieczko na 5 minut przed końcem wykazał więcej zdecydowania przy wybiciu piłki spod bramki; futbolówka stanęła w wodzie i Różycki z 2 metrów wpakował ją do siatki, ustalając wynik na 4-4.
- To był nasz najlepszy mecz w tym sezonie - stwierdził lewy pomocnik Wawelu, Bartłomiej Kawski.
RST