Wisła Kraków - Dunajec Nowy Sącz 2-1 (1-0)
1-0 Mateusz Arian 25 (karny)
2-0 Paweł Skórski 52
2-1 Waldemar Najduch 80
WISŁA: D. Marzec - Popowicz, Kapusta, Skołożyński, Skórski - Stanek, Arian, Michalski (46 Konop), P. Marzec - Czapeczka, Litewka.
DUNAJEC: Maciej Duda - Kolasa, Adamczyk, Rzeszuto, Szymon Michalik - Marcin Duda (35 Tkaczyk), Nowak, Bogdański (46 Sarkowicz), Seweryn Michalik, Iwański - Najduch.
Wisła miała przewagę, biorąc pod uwagę sytuacje bramkowe mogła wygrać wysoko, a wygrała skromnie.
- Nie jestem zadowolony z dzisiejszego występu moich podopiecznych - mówi Dariusz Marzec, trener juniorów Wisły. - Zabrakło skuteczności. Pewnym usprawiedliwieniem jest fakt, że zagraliśmy w eksperymentalnym składzie. Część zawodników pierwszej drużyny jest kontuzjowanych, niektórzy pojechali z seniorami na sparing z Podbeskidziem. Szansę dostali więc dziś ci, którzy do tej pory nie grali lub grali mało. Dokooptowałem też dwóch juniorów młodszych, dzięki temu w ogóle mogłem skompletować jedenastkę...
Młodzi wiślacy zdobyli w I połowie jednego gola - z karnego, podyktowanego za faul na Konradzie Czapeczce. Skutecznym egzekutorem był Mateusz Arian.
- To jedenasty karny przeciwko nam w tym sezonie... - wylicza Piotr Śmietana, trener Dunajca.
Zaraz po przerwie krakowianie bardzo mocno przycisnęli rywala i po akcji zespołowej podwyższyli rezultat. Akcję wykończył z bliska Paweł Skórski.
Szans na większą ilość goli w tym meczu mieli juniorzy spod znaku "Białej Gwiazdy" sporo. M.in. Konrad Czapeczka nie wykorzystał aż trzech sytuacji "sam na sam", a Adrian Stanek, przez nikogo nie atakowany, z 6 metrów trafił w poprzeczkę.
Goście nie mają się co wstydzić wyniku, tym bardziej, że na 10 minut przed końcem zdobyli bramkę. Błąd w kryciu popełnił wiślak Jakub Kapusta i po prostopadłym podaniu ze środka pola Waldemar Najduch znalazł się oko w oko z bramkarzem krakowian, wykorzystując szansę. Bliski zdobycia gola był także Tkaczyk, ale nie trafił czysto w piłkę i szansa przepadła.
Mecz Wisły z Dunajcem miał się odbyć początkowo we wrześniu, ale został przełożony na połowę października. W tym terminie sądeczanie jechali już do Krakowa, ale zostali zawróceni z drogi spod Wieliczki, gdyż z powodu nagłego ataku zimy spotkanie zostało równie nagle odwołane. Wyznaczono trzeci termin, pod koniec października, ale i wówczas do meczu nie doszło. Dopiero czwarte, dzisiejsze, podejście - na boisku SMS-u - okazało się udane...
RST