Zatorzanka Zator - Górnik Wieliczka 2-0 (0-0)
1-0 Zemła 52
2-0 Wolanin 77
Sędziował Przemysław Greń (Oświęcim). Żółte kartki: Wróbel, Wyroba, Łyduch. Widzów 300.
ZATORZANKA: Kowalik - Nykiel, Kuzia, Pindel, Zemła - Kornaś, Kasperek, Szymonik, Wolanin (70 Chodacki) - Miętka (83 Szczepanek), Szewczyk (70 Kukiełka).
GÓRNIK: Kociołek - Wróbel, Biernat, Wyroba, Magiera - Winiarski, Kubala (65 Jesiąka), Łyduch (15 Tomana), Kupiec - Ptak, Staśko.
Goście nastawili się na grę z kontry, ale największe zagrożenie stwarzali po stałych fragmentach gry. Przed przerwą mogli pokusić się o dwa gole.
Jednak bliżsi objęcia prowadzenia byli miejscowi, wspierani przez żywiołowo reagującą publiczność. To ewenement w skali województwa, by mecze juniorów oglądało kilkuset widzów. Byli zadowoleni widząc w akcji Michała Szewczyka, najskuteczniejszego strzelca ligi, kiedy dwukrotnie wychodził na samotne spotkanie z bramkarzem. Wielu fanów już krzyczało "jeeest", ale za pierwszym razem czołowy snajper ligi przegrał pojedynek, a potem "ostemplował" słupek.
Jednak swoje zrobił, bo po bitym przez niego wolnym piłka odbiła się od muru, a że pierwszy dopadł jej Wolanin, więc postawił pieczęć na wygranej miejscowych. Wcześniej wynik otworzył Zemła, zamieniając na gola podanie z rzutu rożnego.
Po meczu wieliczanie narzekali na arbitra, że zbyt ochoczo obdzielał ich kartkami, zwłaszcza w pierwszej fazie meczu, kiedy wynik był jeszcze sprawą otwartą.
ADI