Kmita Zabierzów - Górnik Wieliczka 3-1 (2-0)
1-0 Burzyński 13 (karny)
2-0 Figiel 35
2-1 Staśko 62
3-1 Musiał 70
Sędziował Robert Marciniak. Żółte kartki: Skóra, Krzywda, Sochacki, Podolecki - Kociołek, Dominik.
KMITA: Sajdak - Sochacki, Krzywda, Śliwiński, Ryło (75 Majewski) - Podolecki, Skóra (46 Stawiarski), Hajduk, Figiel (65 Musiał), Królikowski (65 Matysik) - Burzyński (46 Domurat).
GÓRNIK: Kociołek - Kupiec, Magiera, Wyroba, Banaś - Winiarski, Staśko, Kubala (46 Tomana), Biernat - Łyduch, Jaworski.
Dwa gole dla Kmity w I połowie to zasługa Burzyńskiego. W 13. minucie uciekł obrońcom, "kiwnął" w prawo i został złapany za nogi przez bramkarza wieliczan Kociołka. Sam poszkodowany był skutecznym wykonawcą jedenastki. W 35. minucie Burzyński asystował przy bramce nr 2. Po jego przerzucie z lewej Figiel zamknął akcję z prawej strony i uderzył celnie po "długim".
Przez 20 minut po przerwie Górnik przycisnął i zdobył kontaktowego gola. Po dograniu Magiery z prawej strony Staśko zamknął podanie na "długim" słupku i z 2 metrów trafił do siatki.
Mówi nowy trener juniorów starszych i młodszych Górnika, Mariusz Wojtyga (zastąpił Piotra Gruszkę i Łukasza Górskiego):
- Mieliśmy w tym okresie cztery sytuacje bramkowe, po dwie Łyduch i Staśko, niestety, nie wykorzystane. Dwa razy dobrze spisał się bramkarz Kmity, a dwa razy strzelili niecelnie. Gdy gospodarze zdobyli trzeciego gola praktycznie skończył się mecz...
Autorem gola nr 3 był Musiał, który trochę szczęśliwie, na raty, ale trafił do bramki, mijając po drodze trzech obrońców Górnika.
- Ta bramka przesądziła o losach meczu, rywale spasowali, w sumie można powiedzieć, że odnieśliśmy kontrolowane zwycięstwo - powiedział Sławomir Solak, nowy trener juniorów Kmity, który zastąpił Artura Gawła.
RK