Świt odniósł pewne zwycięstwo, mimo że od 48. minuty grał w dziesiątkę, gdyż czerwoną kartkę za tzw. akcję ratunkową zobaczył jeden z zawodników gospodarzy. - Mieliśmy przewagę, ale ciężko było rywalom strzelić bramkę, bo grali defensywnie - powiedział Janusz Pudełko, trener Świtu.
Pierwszy gol dla zespołu z Krzeszowic padł w 12. minucie. Po rzucie rożnym piłka wyszła poza pole karne, a Wojciech Stryczek trafił do siatki z ponad 20 metrów. - Przyłożył niemal jak Rudnevs w meczu Lecha z Juventusem... Piękny gol - pochwalił swego podopiecznego trener Pudełko.
Podwyższył na niecały kwadrans przed końcem Sebastian Janikowski, który "zaczarował" obrońców, po czym posłał z szesnastki "szczura" w "długi" róg.
Proszowianie zdobyli honorową bramkę w końcowej fazie meczu.
rst