Mecz był wyrównany. W I połowie lekką przewagę mieli gości, po przerwie inicjatywę przejął Wawel i w 60. minucie mógł objąć prowadzenie. Za faul na Ruszkiewiczu sędzia podyktował karnego, którego nie wykorzystał Jakub Dobosz. Od tej samej minuty Bieżanowianka grała w dziesiątkę, gdyż jeden z zawodników dostał czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie.
Na 5 minut przed końcem Dobosz zrehabilitował się w pełni za nieudane wykonanie jedenastki. Z lewej obrony (na tej pozycji gra) przebiegł z piłką przez całe boisko i z 25 metrów strzelił w samo "okienko". Akcja meczu i piękny gol.
Mimo że Bieżanowianka grała w osłabieniu, to tuż przed końcem zdołała wyrównać, tyle że arbiter gola nie uznał dopatrując się spalonego. Drużyna gości protestowała, nawet trener Wawelu Jakub Nowak przyznał w rozmowie z nami, że spalony był wątpliwy.
st