Wisła Kraków - Glinik Gorlice 2-0 (1-0)
1-0 Wąsikowski 30
2-0 Marszalik 80
WISŁA: Wieczorek - Bartosz (60 Janur), Skrobowski, Łukasik, Szywacz - Stolarski (50 Wójcik), Mordec, Lech, Ferens (25 Marszalik) - Wąsikowski (60 Sarga), Kuczak (41 Małkiewicz, 60 Straus).
GLINIK: Gawlik - Juszyński, Drąg (44 Karp), Rząca, Pater (46 Galas), Skoczeń (65 Marszał), Rachel, Gradalski, Majcher (41 Zając), Marynowski, Gawryła (65 Rutana).
Jesienią Wisła tylko zremisowała w Gorlicach 0-0, dziś też nie było łatwo, choć dominacja gospodarzy była niepodważalna.
A nie było łatwo dlatego, że krakowianom brakowało skuteczności. Do bramki rywali trafili tylko dwa razy. Najpierw, w 30. minucie, uczynił to Wąsikowski, który po rajdzie Marszalika i wrzutce z lewej strony, w zamieszaniu podbramkowym uderzył z półobrotu w lewy górny róg. Drugi gol padł dopiero w ostatniej akcji meczu. Zdobył go solo Marszalik. Z prawej strony "złamał" w lewo i biegnąc wzdłuż pola karnego strzelił z ponad 20 metrów w "okienko".
- Przeważaliśmy na całej długości i szerokości boiska, ale bez zadowalającego efektu bramkowego. Szans było sporo, mieli je między innymi Mordec, Wójcik i Szywacz, ale zawiodła skuteczność. Wynik 1-0 nie był bezpieczny, a goście próbowali nas kąsać kontrami, ale bodaj tylko jedna z nich była bardzo groźna. Na szczęście nasz bramkarz obronił strzał zawodnika z Gorlic - powiedział Jacek Matyja, trener juniorów młodszych Wisły.
st
(skład Glinika: glinikgorlice.futbolowo.pl)