Cracovia - BKS Bochnia 5-1 (1-0)
1-0 Kowalówka 5
2-0 Ropski 47
2-1 ??? 50
3-1 Ropski 70
4-1 Ropski 78
5-1 Chmielowski 79
CRACOVIA: Maciejowski (70 Jajecznica) - Piekarski, Moskal, Świt, Słowiak (68 Bieszczanin) - Chlebda (68 Kapera), Wdowiak (70 Poznański), Panek (55 Piekarczyk), Kędzior (41 Chmielowski) - Kowalówka (60 Żak), Ropski.
Cracovia wygrała wysoko, aż 5-1, ale trzy ze swoich pięciu goli strzeliła dopiero w ostatnich 10 minutach. Do tego czasu toczyła się zacięta walka.
Bochnianie po przerwie zdobyli kontaktową bramkę i złapali wiatr w żagle. Byli bardzo blisko wyrównania na 2-2, ale obrońca Pasów zdołał wybić piłkę z linii bramkowej. Dopiero w końcówce krakowianie przesądzili sprawę.
- W pierwszej połowie nie wykorzystaliśmy trzech sytuacji "sam na sam", po przerwie bodaj dwóch. Mieliśmy dziś ewidentny problem ze skutecznością - przyznał Grzegorz Trela, trener Cracovii.
Gospodarze szybko objęli prowadzenie, już w 5. minucie. Kowalówka w sytuacji 1 na 1 uderzył celnie po ziemi. Podwyższył na początku II połowy Ropski, który po dośrodkowaniu z lewej strony strzelił do siatki po koźle. Później BKS trafił na 2-1. Pod koniec skutecznością popisał się Ropski. Najpierw zdobył bramkę głową, po centrze z lewego skrzydła. Później dostał w polu karnym podanie po ziemi i wykończył akcję, kompletując przy okazji hat-trick. Wynik ustalił Chmielowski, który otrzymał piłkę z lewej pomocy, wygrał pojedynek z obrońcą przed szesnastką i przelobował bramkarza.
Cracovia ma teraz 2 punkty straty do Wisły, do rangi dużego wydarzenia urastają wiec derby, które odbędą się po świętach.
st