Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Juniorzy młodsi > Małopolska Liga JM
Pół tuzina goli młodych wiślaków

Wisła Kraków - BKS Bochnia 6-0 (3-0)

1-0 Sarga 10 (karny)
2-0 Kuczak 20
3-0 Sarga 40
4-0 Marszalik 50
5-0 Marszalik 58
6-0 Mlostek 78
WISŁA: M. Zając (70 Wieczorek) - Chlebowski (41 Janur), Lech, Mlostek, Bartosz - Kuczak (41 Wójcik), Mordec (70 Kuźba), Małkiewicz, Ferens (30 Marszalik) - Sarga, T. Zając (55 Straus).

Kluczowy moment tego meczu nastąpił już w... 10. minucie, gdy za faul na Tomaszu Zającu, w sytuacji jeden na jeden, czerwoną kartkę zobaczył bramkarz bochnian. Goście nie mieli rezerwowego golkipera, między słupki wszedł więc zawodnik z pola.

W tych okolicznościach przyrody wiślacy mieli ułatwione zadanie. Karnego pewnie wykonał Sarga. 10 minut później podwyższył, po prostopadłym podaniu od Mordeca, Kuczak. Zszedł z piłką w bok, po czym celnie uderzył w "długi" róg. Tuż przed przerwą krakowianie dostali jeszcze jeden prezent. Sarga strzelał z ok. 30 m, futbolówka chyba szła za bramkę, ale - przy pomocy bramkarza - wpadła do siatki.

W II połowie dwa razy na listę strzelców wpisał się Marszalik. Najpierw przeprowadził indywidualną akcję, ograł środkowego obrońcę, po czym "pasówką" strzelił obok golkipera do bramki. W kolejnej sytuacji sam na sam pokonał go dla odmiany "podcinką", wcześniej dostawszy prostopadłe podanie od Sargi. Sarga asystował także przy ostatnim golu. Po jego wrzutce Mlostek przyłożył nogę, po czym poszedł za strzałem i z bardzo bliska dobił odbitą przez bramkarza piłkę.

- Mecz doskonale się dla nas ułożył, nasza przewaga była bezdyskusyjna. Mieliśmy jeszcze mnóstwo sytuacji, najwięcej bodaj Tomek Zając. Wygraliśmy 6-0, ale powinna być dwucyfrówka... - skwitował Jacek Matyja, trener Wisły.

ST

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty