Tarnovia Tarnów - Garbarnia Kraków 0-1 (0-1)
0-1 Ropek 33
Sędziowali Krzysztof Kania oraz Robert Brzoza i Marcin Budzik (Tarnów). Żółta kartka: Ropek (G, faul taktyczny).
TARNOVIA: Michałek (41 Wiśniewski) – Wojnarowski, Mącior, Jaworski, Dulian (75 Furman) – Ludwa (55 Nowak), Mleczko, Kapustka, Rydlakowski - Ziaja, Kowal (72 Szatko).
GARBARNIA: Zawartka – Łatka, Dolczak, Onderka, Matyasik – Torba (78 Janiczak), Ropek, Chmura, Kokoszka (77 Gawor) – Kozik (65 Buksa), Litwin (57 Szeliga).
Rezultat spotkania miał mieć duże znaczenie dla obu zespołów. Gospodarze w przypadku zwycięstwa nie straciliby kontaktu ze środkową strefą tabeli, zaś Brązowi walczyli o umocnienie się w środku stawki. Zatem oba zespoły rozpoczęły mecz ostrożnie, dbając przede wszystkim o zabezpieczenie tyłów.
„Piłkarskie szachy” trwały zatem w najlepsze, bowiem nieliczne próby ataków zarówno tarnowian jak i garbarzy kończyły się rozbijane przez linie obronne obu zespołów w miejscach bezpiecznych dla własnych bramkarzy.
Taki rozwój sytuacji wymusił na zawodnikach poszukanie szczęścia w próbach strzałów z większej odległości, a że Garbarnia ma w swoich szeregach Piotra Ropka, specjalistę od zdobywania goli z dystansu – dopięła swego.
Jeszcze w 29 minucie piłka po jego strzale z rzutu wolnego z 30 metrów nieznacznie minęła okienko bramki Michałka, ale już w 33 minucie golkiper tarnowian był bez szans wobec niesygnalizowanego, pięknego strzału Ropka pod poprzeczkę z odległości …40 metrów! Doprawdy, piękna bramka.
Po straconym golu tarnowianie ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków, a Brązowi szukali swych szans w kontrach, po jednej z nich po podaniu Kozika w oko w oko z Michałkiem stanął Torba. Bramkarz Tarnovii był jednak górą w tym pojedynku.
Druga połowa to wzajemne ataki obu zespołów, ale lepsze okazje stwarzali sobie goście. W 47 minucie refleksem wykazał się tym razem zmiennik Michałka, Wiśniewski w ostatniej chwili „wyłuskał” piłkę spod nóg Torby, który finalizował dogranie Kozika.
W 53 minucie strzelał z kolei Kozik, ale i tym razem Wiśniewski był górą. Podobnie jak w 73 i 77 minucie, kiedy to dwukrotnie w dobrym stylu obronił strzały z rzutów wolnych wykonywanych przez Buksę.
Tarnowianie tak naprawdę mieli jedną, za to bardzo dobrą okazję do zdobycia wyrównania. W 74 minucie bramkarz i obrońcy Garbarni czterokrotnie wybijali piłkę na trzecim metrze od własnej bramki. Po zagraniach Zawartki, Dolczaka i Matyasika piłka wracała rykoszetem w pole bramkowe Garbarni za każdym razem stwarzając zagrożenie, dopiero Łatka wyekspediował ją poza pole gry.
Młode Lwy wygrały dziś w Tarnowie w meczu, w którym rywale nie pozostawali w tyle i na końcowy rezultat trzeba było poczekać do ostatniego gwizdka arbitra. I tu należy podkreślić, ze cała trójka sędziowska spisała się w tym spotkaniu bez zarzutu, a Krzysztof Kania gwizdał z dużym wyczuciem ducha gry.
Takie też podejście wykazał arbiter po meczu do kwestii wyjaśnienia spornych kwestii z innego spotkania z udziałem Garbarni, który prowadził w przeszłości. Uścisk dłoni pomimo wyraźnej różnicy zdań zainteresowanych zamknął chyba sprawę definitywnie, a wszyscy uczestnicy tamtej sytuacji na pewno przekonali się, że nie warto pozwolić emocjom – zwłaszcza tym negatywnym – zapanować nad biegiem wydarzeń. Niektórych rzeczy cofnąć się już nie da, ale wyciągnąć wnioski na przyszłość – jak najbardziej tak.
Artur Bochenek, Krzysztof Torba
www.garbarnia.krakow.pl