Garbarnia Kraków - Glinik Gorlice 2-0 (1-0)
1-0 Skoczeń 28 (samob.)
2-0 Torba 80
Sędziował Artur Karasiewicz oraz Gabriela Szymska i Marcin Przysiężniak (Kraków). Żółte kartki: Dolczak, Torba (Garbarnia).
GARBARNIA: Zawartka - Łatka, Ropek, Budek, Bułat (41 Matyasik), Torba (80 Skrzypoń), Dolczak, Kozik, Kokoszka (67 Gigoń), Goliński (75 Onderka), Litwin (52 Susuł).
GLINIK: Lang – Grądalski, Rzaca, Juszyński (73 Harwat), Pater (77 Serafin) – Drąg, Skoczeń, Rachel, Majcher (65 Marszał) – Gawryła, Marynowski.
Krzysztof Torba (kierownik drużyny Garbarni): - Nasz zespół grał bez sześciu podstawowych zawodników, co musiało wpłynąć na obniżenie jakości gry. Ona pozostawiała wiele do życzenia, choć i tak można było wygrać zdecydowanie wyżej. W decydujących momentach brakowało jednak zachowania zimnej krwi.
- Już w 2. minucie znajdujący się w sytuacji „sam na sam” Litwin posłał piłkę obok słupka. Później też było wiele pozycji. Na przykład mój syn Grzesiek strzelał niemal z połowy boiska do pustej bramki, lecz piłka minęła cel. W poprzeczkę trafił Ropek. Zaś inne sytuacje mieli Kozik, Torba i Susuł. Glinik przez cały mecz stworzył jedną „setkę” i wówczas doskonale interweniował nasz bramkarz, Zawartka (31. minuta, po strzale Marynowskiego - red.).
- Stan meczu został otworzony, gdy po centrze Ropka z rzutu wolnego pięknym „szczupakiem”, ale akurat do własnej siatki, popisał się jeden z graczy gości. Natomiast tuż przed ostatnim gwizdkiem Kozik prostopadle zagrał do Torby, który strzałem z lewej nogi ustalił wynik.
cst