Od mocnego uderzenia rozpoczęli sezon podopieczni Stanisława Śliwy. Dziś juniorzy młodsi Garbarni rozgromili rywali z Trzebini. A na dodatek zdobywali naprawdę piękne bramki.
MLJM: Garbarnia Kraków - MKS Trzebinia-Siersza 5-0 (3-0)
1-0 Chmura 26
2-0 Litwin 30
3-0 Goliński 37
4-0 Susuł 75
5-0 Susuł 79
Sędziowali: Tomasz Żelazny oraz Artur Daniel i Piotr Irzyk (Kraków). Żółte kartki: Łatka, Gigoń.
GARBARNIA: Zawartka - Łatka (72 Matyasik), Gawor, Ropek, Budek (76 Janiczak), Torba (78 Szeląg), Dolczak, Chmura, Kozik (60 Susuł), Goliński (53 Gigoń), Litwin (65 Bułat).
TRZEBINIA: Mirek - Filipek, Piotrowski, Niewczas, Wnuk (41 Derewońko), Kowalik (41 Piwowar), Małodobry (41 Zybiński), Grzebinoga, Rejdych, Wallentin, Piskorz.
Równowaga sił utrzymywała się mniej więcej przez 20 minut, później zdecydowanie więcej do powiedzenia mieli „Brązowi”. Wprawdzie Zawartce przyszła w sukurs poprzeczka, po której zewnętrznej krawędzi prześlizgnęła się piłka, ale to Mirek musiał seryjnie okazywać bezradność.
Gol na 1-0 padł po mierzonym dośrodkowaniu Ropka z rzutu wolnego, mimo opieki aż dwóch konkurentów Cnmura pięknie uderzył w górny róg. Stan meczu wkrótce podwyższył Litwin, który rozpoczął swój efektowny bieg z piłką jeszcze w okolicach środkowej linii boiska. Litwin zwieńczył dzieło nieuchronnym strzałem do siatki. W 37. minucie kolejną stratę Trzebini zapoczątkował Torba, po nim ofiarnie powalczył o piłkę Litwin, aż wreszcie dopełnił formalności Goliński.
Po pauzie goście próbowali odrobić dystans, ale bez powodzenia. Garbarnia zwiększyła tempo w końcowych minutach i w dużym stylu znokautowała rywali. Najpierw kapitalnym dryblingiem popisał się świeżo wprowadzony do gry Matyasik. Najpierw minął jednego z defensorów Trzebini, ale sedno sprawy tkwiło w wyborze następnej decyzji. Spodziewano się płaskiego podania, tymczasem Matyasik minął w kierunku linii bramkowej następnego rywala i dopiero wtedy wyłożył piłkę Susułowi.
Ten z kolei ustrzelił dublet w okolicznościach typu „stadiony świata”. Znajdujący się tyłem do bramki Susuł przerzucił piłkę z prawej nogi na lewą i wtedy oddał skuteczny strzał z półobrotu. Wprawdzie szkoda, że już przy stanie 5-0 odstąpił od zamiaru przelobowania bramkarza Gigoń (wbrew zasadzie, że pierwsza decyzja jest najlepsza...), ale nie zmienia to istoty sprawy. Tej mianowicie, że juniorzy młodsi Garbarni zagrali dziś doskonałą partię.
- Wiedziałem, że Trzebinia twardo powalczy przeciwko nam. I że trzeba będzie włożyć wiele sił w ten mecz. Tak było przed rokiem, kiedy do przerwy utrzymywał się stan bezbramkowy i dopiero po zmianie stron wygraliśmy 3-0. Dlatego dziś desygnowałem do gry w podstawowym składzie chłopców z rocznika ’95. A młodszym dałem szanse, gdy rywal był już „podmęczony”. No i wynik był przesądzony. Na „zero” strat zagrał blok obronny, to też cieszy. Warto wiedzieć, że z powodu kontuzji nie mogło zagrać aż czterech wartościowych zawodników. Buksa złamał rękę, Rakowskiemu dokucza złamanie obojczyka, Kokoszka i Jaroszyńskiemu narzekają na urazy kolan - powiedział trener juniorów młodszych Garbarni, Stanisław Śliwa.
JC