MLJM: Cracovia - Unia Tarnów 9-0 (4-0)
1-0 A. Szymula
2-0 Mitana
3-0 Pająk
4-0 D. Szymula
5-0 A. Szymula
6-0 Wasyl
7-0 Duszyk
8-0 Wzorek
9-0 Kowalówka
CRACOVIA: Wiśniewski (45 Ciuła) - Czernecki, Ziobro, Talik, Wasyl - Duszyk (60 Jurasz), Fima (60 Świt), A. Szymula (60 Moskal), Mitana (50 Waśniowski) - Pająk (50 Kowalówka), D. Szymula (55 Wzorek).
UNIA: Dąbrowski - Kijak (70 Gałuszka), Bachula, Wójtowicz, Furmański - Kleszcz (50 Ślaski), Szumlański, Łoś, Drwal - Kamiński (60 Niemczura), Uchwat (50 Guzy).
Cracovia była o krok od dwucyfrówki. Festiwal strzelecki rozpoczął już w 47. sekundzie A. Szymula, który po rzucie rożnym strzelił przy słupku. Później Mitana zamknął akcję celnym uderzeniem, podwyższył Pająk, a czwartego gola do przerwy uzyskał D. Szymula - z ok. 20 m.
Po przerwie Pasy dołożyły jeszcze pięć trafień, m.in. Wasyl trafił do siatki z 20 m, Duszyk z 16 m, a Wzorek zamknął strzałem dośrodkowanie z lewej strony. Wynik ustalił Kowalówka w zamieszaniu podbramkowym.
- Wygraliśmy bardzo wysoko, demonstrując prawie stuprocentową skuteczność, ale Unia wcale nie grała aż tak słabo jakby sugerował wynik. W pierwszej połowie goście zaliczyli nawet trafienia w poprzeczkę i słupek, a po przerwie walczyli o honorową bramkę - pocieszał przegranych trener wygranych Grzegorz Trela.
- Byliśmy dziś bez żadnych szans, gospodarze górowali nad naszą młodą drużyną pod każdym względem, także warunkami fizycznymi i siłą - skwitował Daniel Bartkowski, szkoleniowiec Unii.
rst