MLJM: Wisła Kraków - Karpaty Siepraw 2-1 (2-1)
0-1 ??? 3
1-1 Lech 11
2-1 Kościelniak 25
Czerwona kartka: Bierzało (W, 60, dwie żółte).
WISŁA: Grabowski - Kolanko (41 Kuczak), Bierzało, Lepiarz, Szywacz - Tochowicz (77 Bartoszewicz), Prażnowski, Sosin, Lech - Kościelniak (41 Małkiewicz), Drożdż (72 Sarga).
Wisła męczyła się z Karpatami i do końca drżała o wynik, gdyż przez ostatnich 20 minut grała w dziesiątkę.
Zaczęło się dobrze dla sieprawian, którzy błyskawicznie objęli prowadzenie, po rajdzie prawą strony i precyzyjnym dograniu. Wiślacy dość szybko wyrównali. Prawym skrzydłem akcję przeprowadził Kościelniak, posłał wrzutkę wzdłuż bramki, Drożdż wprawdzie minął się z piłką, ale był za nim Lech, który zamknął podanie i lewą nogą uderzył po "długim". W 25. minucie krakowianie prowadzili 2-1. Kościelniak dostał prostopadłą piłkę i znalazł się w sytuacji "sam na sam". Bramkarz skrócił kąt, ale zawodnik Białej Gwiazdy bardzo ładnie przerzucił nad nim futbolówkę.
- Jak zwykle mieliśmy wiele sytuacji i jak zwykle objawiła się nasza pięta achillesowa, czyli nieskuteczność - mówi Jacek Matyja, trener juniorów Wisły. - Ze dwie doskonałe okazje miał Drożdż, raz szli z Kościelniakiem dwóch na jednego, ale bramki nie padły. Po czerwonej kartce broniliśmy się przed atakiem Karpat, w tym przypadku nasza skuteczność w defensywie dopisała. Dobrze wpisał się do drużyny trampkarz Kuczak, będę chciał częściej wprowadzać młodszych zawodników.
rst