Skawa Wadowice - Górnik Wieliczka 2-4 (1-3)
0-1 Jaworski 15
0-2 Bułat 23
0-3 Mazur 36
1-3 ??? 37
2-3 ??? 47
2-4 Rudzik 70
GÓRNIK: Przetocki - Rudzik, Matrac (45 Juszczak), Panczyk, Szot - Jaworski, Wyroba (55 Jastrzębski), Bułat, Sowicki (75 Kubala) - Mazur, Gabryś (77 Machna).
Górnik przedłużył nadzieję na pozostanie w MLJ. Musi teraz pokonać Okocimskiego licząc na porażki BKS-u i (lub) Garbarni w ostatnich meczach...
Mecz w Wadowicach dobrze ułożył się dla wieliczan, którzy w I połowie zdobyli trzy bramki. Pierwszą już po kwadransie - Bułat podał w "uliczkę" do Jaworskiego, a ten w sytuacji "sam na sam" strzelił celnie z 8 metrów. Drugi gol był kuriozalny. Bułat uderzył z bardzo daleka, będąc 5 m przed połową boiska przy linii bocznej, a nie najlepiej się spisujący bramkarz Skawy przepuścił piłkę do siatki... Trzecia bramka dla Górnika padła po rzucie rożnym - Jaworski zacentrował na "krótki" słupek, a Mazur uprzedził bramkarza. Do przerwy było 1-3, bo po chwili futbolówka odskoczyła Rudzikowi, przechwycili ją gospodarze i po uderzeniu z kilkunastu metrów po "długim" zdobyli gola.
Zaraz po przerwie Skawa złapała kontakt - po bramce z tzw. centrostrzału, po którym piłka uderzona z boku z ok. 35 m trafiła w "okno". Dla gości zaczęła się nerwówka. Wieliczanie odetchnęli z ulgą dopiero w 70. minucie po bardzo ładnej główkowej akcji Rudzika z Jaworskim, sfinalizowanej przez tego pierwszego celnym uderzeniem z 11 m obok bramkarza.
- Niepotrzebnie pozwoliliśmy na stratę bramek i nerwówkę, ale dobrze się dla skończyło - mówi Mariusz Wojtyga, trener Górnika. - Mecz ogólnie był słaby, brakowało determinacji w grze. Teraz trzeba wygrać z Okocimskim i czekać na to, co zrobią inni...
rst