Hutnik Kraków - Skawinka Skawina 6-0 (1-0)
1-0 Żelasko 39
2-0 Kowalczyk 52
3-0 Lampart 65
4-0 Nosek 68
5-0 Kowalczyk 72
6-0 Mogielnicki 76
Sędziował Michał Krzyżak.
HUTNIK: Gozdek (41 Jasowicz) - Żelasko, Mogielnicki, Dudek, Baran - Krawczyk (45 Orłowski), Murzyn (41 Cieśla), Lampart, Witek (41 Kot) - Kowalczyk, Mazanek (41 Nosek).
SKAWINKA: Hartabus – Wilkołek, Sałek (60 Nowak), Kominiak, Żmuda (40 Stokłosa) – Mrowiec (40 Gacki), M. Krasuski, Barcik, Witkowski – Pijocha, Birówka.
Hutnik do przerwy trochę męczył się ze Skawinką. Jedynego gola, tuż przed końcem I połowy, strzelił prawy obrońca Żelasko, który ładnie się podłączył do akcji i przelobował bramkarza.
- W przerwie przeprowadziłem z chłopakami rozmowę i po dokonanych zmianach zaczęli w końcu grać na właściwym poziomie - skomentował metamorfozę drużyny gospodarzy ich trener Krzysztof Sobesto.
W II połowie hutnicy strzelili aż pięć goli, a najładniejszy był ten piąty. Konkretnie: cała akcja. Zaczęła się od obrony, nastąpiło podanie na lewo do Barana, ten z kolei rzucił przepiękną, półgórną piłkę za plecy obrońców do uwalniającego się Kowalczyka. Napastnik Hutnika przyjął futbolówkę i przelobował bramkarza Skawinki.
rst