MKS SMS Kraków - MOSiR Unia Oświęcim 2-3 (2-0)
1-0 Serafin 4
2-0 Sala 37
2-1 Łach 45
2-2 Pawłowski 64
2-3 Bednarczyk 80+4
Sędziował Rafał Pąchalski. Czerwone kartki: Potyran (20) - Taborski (10).
SMS: Potyran - Zięba, Szymczyk, Kołodziejczyk (20 Szkarłat) - Porębski, Sajdak, Sala, Bisaga (50 Lis), Duda, Serafin.
UNIA: Taborski - Chowaniec, Gąsiorek, Głowacki, Sporysz - Górkiewicz (78 Bednarczyk), Łach, Kajfasz, Pawłowski - Wrona, Semik.
Niecodziennie zdarza się, żeby obaj bramkarze zostali wyrzuceni z boiska, a skoro nie było rezerwowych, między słupki wchodzili zawodnicy z pola.
Oświęcimianin szybciej udał się pod prysznic, bo złapał piłkę ręką poza polem karnym, natomiast krakowianin faulował atakującego rywala.
Wynik meczu po rogu otworzył Łach. - Przed przerwą myślałem, że gospodarze nas "zadepczą", ale w szatni nastąpiło "trzęsienie ziemi" i efekty tego były widoczne na boisku - cieszył się po meczu Jacek Pędrys, trener Unii.
Zaraz po zmianie stron Łach strzałem z powietrza zakończył akcję Górkiewicza, a później Pawłowski zamienił na gola podanie Chowańca.
Królem polowania został jednak Bednarczyk, który wszedł na boisko tuż przed końcem regulaminowego czasu gry. Zakończył akcję Pawłowskiego, który - mimo faulu - utrzymał się przy piłce, potrafiąc jeszcze podać. Po tej bramce sędzia nie wznawiał już gry, a wykazał się wyczuciem, puszczając grę.
- Takie mecze też się zdarzają - ocenił Marek Salamon, trener SMS.
ADI