Skawinka Skawina - Sandecja Nowy Sącz 0-4 (0-1)
0-1 Fałowski 25
0-2 Baran 50
0-3 Leśniak 64
0-4 Fałowski 72
SKAWINKA: Hartabus – Wilkołek, N. Piszczek (65 Stokłosa), Sałek, Kominiak – Mrowiec, M. Krasuski, Guguła (65 Gałuszka), J. Krasuski – Witkowski (55 Pijocha), R. Piszczek (60 Birówka).
SANDECJA: Górski - Smaga, Młynarczyk, Kulpa (65 Szołdrowski), Słaby - Szczepański, Złocki - Leśniak, Fałowski, Szeliga (62 Lupa) - Baran.
- Nie był to nasz wybitny mecz - mówi Janusz Świerad, trener Sandecji. - Skawinka mogła nawet objąć prowadzenie, zawodnik gospodarzy znalazł się w sytuacji "sam na sam", przelobował bramkarza, ale także bramkę. W przerwie w szatni padły ostre słowa z mojej strony i chłopcy się obudzili. Druga połowa wyglądała już całkiem inaczej, piłka lepiej "chodziła i wreszcie pojawiły się sytuacje bramkowe, których przed przerwą nie było.
Jak padły gole
0-1
Poszła piłka na prawo do Leśniaka, ten zagrał wzdłuż bramki, a Fałowski uderzył z 14 metrów po "długim". Bardzo ładna akcja Sandecji.
0-2
Z lewej strony Słaby zagrał na "długi" słupek, tam Leśniak zgrał do Barana, który strzelił do pustej bramki.
0-3
Szeliga zagrał na prawo do Leśniaka, a ten zewnętrzną częścią stopy uderzył po "długim".
0-4
Fałowski strzelił mocno z 22 m pod poprzeczkę. To była najładniejsza bramka meczu.
RK