Juniorzy młodsi Dalinu po emocjonującym i stojącym na bardzo wysokim poziomie meczu pewnie pokonali swoich rówieśników z Mogilan 6-3.
Po słabym pierwszym spotkaniu i wstydliwej porażce z Krakusem 0-4 u siebie, Dalin jechał do Mogilan po 3 punkty. Mogło pojechać jednak tylko 12 zawodników, bowiem pięciu jeszcze nie jest zgłoszonych, a czterech ma kontuzje. Mimo to myśleniczanie ani przez chwilę nie pomyśleli o tym, że mogą nie wygrać.
Od początku goście agresywnie zaatakowali. Już w 4. minucie świetne prostopadłe podanie od Sebastiana Kostrucha otrzymał Artur Olszanicki i pewnie je wykorzystał. 3 minuty później nastąpiła niemal identyczna sytuacja. Znów świetna asysta Kostrucha i znów bramka Olszanickiego.
Mijały kolejne minuty, a Dalin grał nadal bardzo dobrze. Piłka bardzo szybko krążyła od nogi do nogi. Świetnie prezentowali się napastnicy Kostruch i Olszanicki, dużo pojedynków jeden na jeden z obrońcami wygrywali skrzydłowi Dąbrowski i Wątor. Środek pomocy grał dobrze w odbiorze i mądrze rozgrywał. Obrona też sobie radziła. W 25. minucie po raz kolejny ze znakomitej strony pokazał się Kostruch. Otrzymał piłkę na 18. metrze, ładnie minął obrońcę i pięknym strzałem z lewej nogi strzelił w samo "okienko". Chwilę później po kolejnej szybkiej akcji z 20 metrów uderzył Marcin Sałach, lecz piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.
Mogilany zagrażały jedynie stałymi fragmentami gry i strzałami z dystansu, które najczęściej były niecelne. W 38. minucie gry gospodarze niespodziewanie zdobyli bramkę. Po dośrodkowaniu z wolnego z 30 metrów piłka przeleciała nad całą linią obrony do napastnika miejscowych (nie upilnował go Szymon Wątor), który bez problemu skierował futbolówkę do siatki z linii piątki.
Druga połowa była już nieco bardziej wyrównana. Dalin mógł przeprowadzić zaledwie jedną zmianę. Mogilany zdecydowanie więcej i było widać, że część zawodników gospodarzy ma więcej sił niż rywale. Myśleniczanie w dalszym ciągu dominowali nad rywalem techniką i mądrością gry. W 50. minucie po raz kolejny zabłysnął chyba najlepszy gracz meczu - Kostruch. Łatwo poradził sobie z rywalami i strzelił, tym razem z prawej nogi, "w okienko".
Kilka minut później Dalin stracił głupią bramkę. Po dośrodkowaniu z wolnego z piłką minął się bramkarz Kamil Bławut, a ta wtoczyła się do pustej bramki. Goście nie odpuszczali i walczyli o kolejne gole. W 70. minucie Mateusz Dąbrowski wykonywał rzut wolny z 25 metrów, uderzył bardzo mocno, bramkarz zdołał odbić strzał, ale wobec dobitki Bartosza Pawlika był już bezradny. Futbolówka, uderzona z lewej nogi, wpadła do siatki przy "krótkim" słupku, po drodze o niego się ocierając.
5 minut później Mogilany strzeliły kolejnego kuriozalnego gola. Bardzo prostej piłki nie złapał Kamil Bławut, który nie miał najlepszego dnia i napastnik gospodarzy uderzył z 5 metrów do pustej bramki. Dalin, podrażniony tą stratą, znów ruszył do przodu i po ładnej akcji zdobył kolejnego gola. Piłkę na skrzydło zagrał Artur Mistarz. Tam ładnie uwolnił się Wątor i idealnie dograł wprost na głowę wprowadzonego w drugiej połowie Kamila Sobolewskiego. Ten z 5 metrów głową pewnie pokonał bramkarza i ustalił wynik na 6-3.
Dalin od początku do końca był zespołem lepszym. Wygrał przekonująco i zasłużenie. Następny mecz już w najbliższą środę z Pogonią Skotniki - o godz. 17, na głównym boisku Dalinu.
Bartosz Pawlik (dalinek.futbolowo.pl)