Wierna Małogoszcz – Glinik Gorlice 2-0 (0-0)
1-0 H. Drej 69
2-0 H. Drej 73
Sędziował Marek Śliwa (Pińczów). Żółte kartki: Pedrycz, Gołąbek, Piotrowski, Drej – Merklinger, Kurowski. Widzów 150.
WIERNA: Pedrycz – Bętkowski, Bień, Gołąbek, Kwaśniewski – Trybek (58 Foksa), Rogala (87 Stanek), Pawłowski, Piotrowski (85 Ziencikiewicz) - H. Drej, Miernik (46 Kita).
GLINIK: Kantor – Olech, Martuszewski, Merklinger, Szary – Skowroński, Stępkowicz, Besbir (82 Migacz), Mroczka – Kurowski, Nwachukwu (71 Juruś).
- W takich warunkach mecz był momentami kopaniną, a nie grą w piłkę - komentował trzeźwo trener Wiernej Mariusz Lniany. Jego zespół na grząskiej murawie i w deszczu czuł się lepiej niż Glinik, przede wszystkim lepiej kondycyjnie zniósł trudy spotkania. To było czwarte z rzędu zwycięstwo małogoszczan.
W pierwszej połowie gra była wyrównana, ale raczej ze wskazaniem na gości, napotykali jednak na poważną przeszkodę - Bartłomieja Pedrycza w bramce Wiernej. Po przerwie role się odwróciły, spore w tym zasługi Tomasza Kity, który ożywił grę gospodarzy. W 54. minucie mieli oni znakomitą bramkową szansę, ale po "główce" Pawła Bienia obrońcy Glinika wybli piłkę z linii bramkowej. W 69. minucie po akcji Roberta Bętkowskiego i jego wrzutce w pole karne, Hubert Drej przymierzył bez przyjmowania i nikt już nie zapobiegł stracie, było 1-0. Cztery minuty później znów Drej błysnął skutecznością. Łukasz Piotrowski podał mu piłkę z lewej strony, a napastnik Wiernej z 17 metrów posłał ją do bramki.
MAS