Kmita Zabierzów - Glinik Gorlice 4-0 (1-0)
1-0 Burzyński 21
2-0 szwajdych 55
3-0 Mazela 73
4-0 Szwajdych 80
Sędziował Sebastian Krasny (Kraków). Żółte kartki: Sepioł, Mazela, Grochola – Stępkowicz. Widzów 150.
KMITA: Iliński (80 Mucha) - Krauz, Grochola, Kozubowski, Kominiak – Szwajdych, Powroźnik, Sepioł (61 Strojek), Kaczor, Kanclerz (72 Królikowski) - Burzyński (70 Mazela)
GLINIK: Kantor – Merklinger, Martuszewski, Szary, Skowroński – Migacz, Stępkowicz, Mroczka, Besbir – Juruś (66 Yahiya), Kurek (46 Nwachukwu).
Piłkarze z Zabierzowa zaimponowali skutecznością – oddali sześć strzałów w światło bramki a cztery z nich przyniosły im efekt bramkowy.
Mecz rozpoczął się od wzajemnego badania sił, sytuacji bramkowych w pierwszej połowie było jak na lekarstwo. Pierwsza nastąpiła dopiero w 18. minucie, dośrodkowanie Besbira z lewego skrzydła niecelną „główką” zakończył Migacz. Kmita pierwszą sytuację strzelecką stworzył w 21. minucie, akcja ta dała gospodarzom prowadzenie, a gola technicznym strzałem nad interweniującym Kantorem - po sprytnym i precyzyjnym podaniu - Kaczora zdobył Burzyński. Na kolejne sytuacje strzeleckie kibice czekali do 40. minuty, gdy świetnym, crossowym podaniem ze środka pola popisał się Szwajdych, jednak wchodzący z lewej flanki Burzyński przegrał pojedynek 1 na 1 z golkiperem gości.
Zdecydowanie ciekawsza była druga część spotkania. Mocnym akcentem rozpoczął Glinik - po solowej akcji i strzale Nwachukwu refleksem popisał się Iliński, parując futbolówkę na rzut rożny. Aktywa ofensywne gorliczan w tym meczu wyczerpały się wraz z niecelnym uderzeniem Nwachukwu w 53 minucie. Od tej pory goście ani razu groźnie nie zaniepokoili już bramkarzy Kmity (na ostatnie minuty wszedł za Michała Ilińskiego, Patryk Mucha), natomiast gospodarze bez problemu przedostawali się pod pole karne Glinika. W 55. minucie Krauz prostopadłym podaniem z własnej połowy uruchomił Sepioła, który wycofał piłkę na 16. metr gdzie nabiegający Szwajdych potężnym strzałem pokonał po raz drugi bramkarza gości. W 67 minucie przed szansą na podwyższenie rezultatu, ponownie stanął Szwajdych jednak po jego strzale piłka trafiła w słupek. W 70. minucie na boisku pojawił się dżoker w talii Krzysztofa Bukalskiego – Józef Mazela i już trzy minuty później wpisał się on na listę strzelców po pięknym i niezwykle mocnym strzale w „okienko” z 25 metrów. Gorliczanie zostali dobici w 80. minucie po indywidualnej akcji i precyzyjnym strzale Szwajdycha.
- W takiej dyspozycji są chłopcy, że można żałować, że się runda kończy - podsumowywał ostatnie udane tygodnie trener Kmity Krzysztof Bukalski. - To efekt nie tylko mojej pracy, ale i poprzedniego trenera Piotrka Jawienia, który przygotował ten zespół, złożył kadrowo, wielkie ukłony w jego stronę. Myślę, że jeśli uda się nam zatrzymać większość zawodników, to można liczyć, że na wiosnę będzie równie dobrze, a może nawet lepiej. Trudno powiedzieć jak ten skład będzie wyglądał, w tym tygodniu będziemy o tym rozmawiać. Głośnych nazwisk nie można się spodziewać. Czy mogę namówić kolegów do gry? Rozmawiałem już z Kaziem Węgrzynem, Mirkiem Szymkowiakiem, ale jakoś nie mogę ich namówić - śmiał się Bukalski.
TOMASZ MAKOWSKI, MAS