Wierna Małogoszcz – Alwernia 0-0
Sędziował Marek Śliwa (Kielce). Żółte kartki: Kowalski, Drej – P. Cecuga, Jasieczko. Czerowna kartka - Kowalski (51, 2. żółta). Widzów 250.
WIERNA: Dobrowolski – Piotrowski, Bień, Grzyb, Kwaśniewski - Foksa, Stanek (56 Rogala), Pawłowski, Trybek (69 Miernik) - Kowalski, Drej (85 Kita).
ALWERNIA: Chuderski – Sawczuk, Dukała, P. Cecuga, Senderski (86 Glistak), Gogola (46 Kuć), Jajko (85 Kasiński), Jasieczko, Baster – Józkowicz, Miś (58 Gnyla).
Mało ciekawa pierwsza połowa przyniosła Alwerni dwa strzały z dystansu Jasieczki i Jajki. Wierna nie miała zbyt klarownych sytuacji. W 51. minucie straciła zawodnika, z boiska musiał zejść Kowalski. – To nas zmobilizowało do walki - mówi nowy trener Wiernej Mariusz Lniany. Szanse mieli Miernik z bliska (90 minuta), wcześniej Pawłowski głową, ale strzelał zbyt lekko. W Alwerni nie wykorzystali okazji Miś, w sytuacji sam na sam i Kuć, który minął już dwóch rywali, ale strzelał bez przekonania.
- Grając w dziesiątkę prezentowaliśmy się nawet lepiej niż Alwernia, która chyba zadowoliła się remisem – mówi Lniany. Trener Alwerni Marcin Gędłek przyznaje: - Wciąż nie mamy żądeł, żeby strzelać bramki.
DAR