Unia Tarnów – Alwernia 0-0
Sędziował Przemysław Greń (Oświęcim) oraz Marek Cisiński i Sławomir Spiesz. Żółte kartki: Węgrzyn – Kuć. Widzów 200.
UNIA: Lisak – Mikołajczyk (48 Jamróg), Bartkowski, Łapuszek, Węgrzyn – Kucharzyk, Kazik, Bomba, Witek (72 Ocłoń) – Nytko (66 Rodak), Bogacz (58 Saratowicz).
ALWERNIA: Chuderski – Sawczuk, Dukała, P. Cecuga, Baster – Kuć (89 Senderski), Jasieczko, Klakla, J. Cecuga (90 Pater)- Jajko, Glistak (46 Waksmundzki).
Jeśli gra Alwernia, to jedno rozstrzygnięcie można obstawiać w ciemno. Podopieczni Marcina Gędłka po raz siódmy w tym sezonie zremisowali. Opiekun Unii Marcin Manelski był z tego wyniku bardzo niezadowolony, a oceniając występ swojego zespołu mówił nawet o katastrofie.
Unia miała przewagę zwłaszcza w pierwszej połowie i powinna z kilku sytuacji przynajmniej jedną zamienić na bramkę. Nie uczynili tego jednak Mikołajczyk, Bogacz, Łapuszek, wszysty po rzutach wolnych i strzałach z bliska, ani Kucharzyk po indywidualnej akcji. Alwernia klarownej okazji nie miała, no może półklarowną z 2. minuty, gdy Glistak posłał piłkę w bramkarza.
Po przerwie gra była mniej ciekawa. Tarnowianie mieli jedną dobrą okazję – po akcji Saratowicza, Witka i Nytki, ten ostatni z 5 metrów trafił w bramkarza. Szansa alwernian chyba nawet dla nich była niespodziewana, P. Cecuga chciał raczej dośrodkować piłkę, niż strzelać na bramkę, a trafił nią w górną część poprzeczki w 79. minucie.
DARO