Trzy minuty po rozpoczęciu drugiej połowy kibice byli świadkami kuriozalnej sytuacji. Bramkarz drużyny gości wykopując piłkę zrobił to tak niefortunnie, że ta trafiła w plecy jednego z zawodników Orlicza, a następnie poszybowała wysoko w górę. Do bezpańskiej piłki dopadł Jaros i głową wpakował ją do bramki. W 63 minucie Jaros zdecydował się na strzał, tym razem zza linii pola karnego i było 2-0. Niespełna pięć minut później było już 3-0. Czerkaszyn zagrał długą piłkę na połowę Juventy, do podania dopadł Jaros i strzałem z lewej strony pola karnego pokonał Wesołowskiego po raz trzeci. "Dzieło zniszczenia" dokonało się w 70 minucie, kiedy to strzałem głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, czwarty raz bramkarza gości pokonał Jaros.
orlicz-suchedniow.home.pl