Chwila nieuwagi kosztowała „Jaskółki” zupełnie niepotrzebną porażkę. Wynik absolutnie nie oddaje przebiegu spotkania. Unia była w Połańcu wyraźnie lepsza, niemal przez cały mecz posiadała inicjatywę, ale po zmarnowaniu wielu dogodnych sytuacji wracała na tarczy do domu.
Czarni Połaniec - Unia Tarnów 1-0 (1-0)
1-0 Kajda 19
Sędziował Śliwa (Kielce). Żółta kartka Witek. Widzów 80.
CZARNI: Daniel - Korona , Janasek, Witek, Meszek - J. Cecot (52 Potyrało), P. Cecot (84 Witkowski), Szymański (70 Sobierajski), Janowski - Gębalski, Kajda.
UNIA: Pięta - Mikołajczyk, Furmański, Łapuszek, Jamróg (80 Ślęczka) - Drozdowicz (75 Kroker), Kazik, Ślęzak, Kucharzyk (68 Rodak), Nytko (65 Ocłoń), Saratowicz.
Kluczowym momentem meczu było skierowanie piłki do siatki przez Kajdę. To bez wątpienia klasowy napastnik, ale w tym konkretnym przypadku skorzystał z prezentu, czyli łatwej straty piłki przez gości. Do Kajdy natychmiast zaadresowano podanie i Pięta skapitulował. Od tej chwili podopieczni Marcina Manelskiego tworzyli pod bramką Daniela jedną okazję za drugą. Rejestr niepowodzeń strzeleckich otworzył Nytko, w którego ślady podążył Drozdowicz. Z kolei w obramowanie bramki trafił Kucharzyk.
Po zmianie stron Nytko znów miał pole do popisu, lecz zamiast prostego sfinalizowania akcji zupełnie niepotrzebnie wybrał skomplikowane rozwiązanie i szansę diabli wzięli. Dziewięć minut przed końcowym grwizdkiem zupełnie inaczej zachował się utalentowany junior Kroker, który w idealnej sytuacji wpakował piłkę do siatki Daniela. Ten gol jednak został anulowany z powodu ofsajdu, który nie dla wszystkich był oczywisty. A z całą pewnością nie dla unistów. Ci jednak powinni mieć pretensje przede wszystkim do siebie. Bo przegrać taki mecz trzeba było bardzo „chcieć”...
CG