Historia lubi się powtarzać
JKS Zelków - Grzegórzecki Kraków 3-2 (1-1)
1-0 Kwiecień
1-1 Wiatr
1-2 Kwiecień
2-2 Kopowski
3-2 Strzeboński
ZELKÓW: T. Malec – Radwanek, Kozubowski, Kopowski – Chachlowski, Strzeboński, M.Malec , Malina (Stawiarski), Rokosz (Brożek) – Wiatr, Bargieł (Satała).
Tak jak w rundzie jesiennej i tym razem drużyna Grzegórzeckiego podeszła do meczu z Zelkowem z pełnym zaangażowaniem, dwukrotnie prowadziła i ponownie dała sobie wydrzeć zwycięstwo w końcówce.
W pierwszej połowie dużo działo się pod obiema bramkami. Warty odnotowania był strzał z 25 metrów M. Malca oraz potworna bomba Chachlowskiego, która wylądowała na poprzeczce bramki gości z Grzegórzek. Pierwsi gola zdobyli gracze Grzegórzeckiego. Po dalekim wyrzucie z autu niepilnowany Kwiecień uderzył nie do obrony. Szybko wyrównał Wiatr, strzałem z ostrego kąta.
Druga połowa to nieustanne ataki Zelkowa. Grzegórzeckiemu wystarczyła tylko jedna kontra i Kwiecień ponownie dał prowadzenie swoim kolegom po indywidualnej akcji i pięknym strzale po długim rogu.
Zelków jednak nie załamał się i zaciekle dążył do wyrównania. Długo jego akcje nie przynosiły skutku. Wreszcie Kopowski dośrodkował bardzo mocno w pole karne, tam Satała zmylił bramkarza i piłka ugrzęzła w siatce.
Na 6 minut przed końcem meczu po serii rzutów rożnych do piłki doszedł Strzeboński i w swoim stylu strzałem z dystansu dał upragnione 3 punkty graczom z Zelkowa.
Pomimo słabej gry Zelków znów udowodnił, że jest drużyną z charakterem i ma w swoich szeregach kilku zawodników, którzy swoją postawą potrafią zmobilizować do gry kolegów z zespołu. Ta ekipa nie poddaje się jeszcze w walce o awans.
TM