Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Seniorzy > A klasa (Kraków I)
Kontrowersje wokół fair play

Tonianka Tonie - Prądniczanka Kraków 1-3 (0-1)

0-1 Dziurzyński 44
1-1 Krupa 50 (karny)
1-2 Jarosz 60 (karny)
1-3 Karpij 88

PRĄDNICZANKA: Kasak, Pieniążek, Sędor, Ptak, Bąk, Kokoszyński, Cichy, Stępień, Dziurzyński (60 Karpij), Wanat (75 Dankiewicz), Jarosz.

Prądniczanka wygrała, ale do przerwy jej nie szło, a gola zdobyła w kuriozalnych okolicznościach.

- Pod koniec pierwszej połowy widząc, że zawodnik Prądniczanki leży na boisku wykopałem piłkę na aut - opowiada Marcin Piwowarski, grający trener Tonianki. - Liczyliśmy, że goście nam ją oddadzą, bo tak nakazuje fair play. Być może mieli taki zamiar, wybili futbolówkę spod własnego pola karnego aż na nasze, ale pobiegł za nią napastnik rywali i strzelił nam gola. Tłumaczył, że nie słyszał jak jego koledzy mówią, by nam oddać tę piłkę. Zaproponowaliśmy przeciwnikom, by po przerwie oddali nam bramkę, bo tak byłoby uczciwie. Po przerwie odpowiedzieli nam, że ich trener w szatni zdecydował, że oddawania bramki nie będzie...

 

Mówi Krzysztof Król, trener Prądniczanki:
- Uważam, że wygraliśmy ten mecz jak najbardziej zasłużenie, bo to my byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym, szybciej rozgrywającym piłkę. Owszem, pierwsza bramka wpadła w kuriozalnych okolicznościach, ale zawodnicy Tonianki wcale nie wykopali piłki na aut, tylko ona sama wyszła z gry. Gra została wznowiona rzutem sędziowskim, to Tonianka pierwsza doszła do piłki i odkopnęła do naszej linii obrony. Z kolei z naszej defensywy piłka została skierowana pod bramkę gospodarzy, gdzie nasz zawodnik był atakowany przez obrońców i strzelił bramkę. W moim uważaniu wszystko jest porządku. Dziwią mnie więc pretensje Tonianki, że zachowaliśmy się nie fair. Gdyby to wyglądało tak jak opisują to gospodarze, to na pewno kazałbym oddać bramkę. Wydaje mi się jednak, że przyczyn porażki można szukać też w innych aspektach.

(wypowiedź za: pradniczanka.futbolowo.pl)

 

rst

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty