JKS Zelków – Bratniak Kraków 3-0 (1-0)
1-0 Podgajny
2-0 M. Malec
3-0 Rokosz
ZELKÓW: T. Malec – Wojtyga, Celarski, Kowalski, Radwanek - I. Stawiarski (Krawczyk), Gaweł , Chachlowski (M. Stawiarski ), M. Malec - Podgajny, Kłaput (Rokosz).
Z powodu nieobecności podstawowych graczy Zelków przystąpił do meczu w dość eksperymentalnym składzie. W środku pola zagrali Maciej Malec i doświadczony Gaweł. Obaj panowie zagrali dobrze na nowych pozycjach i Zelków pewnie pokonał drużynę z Krakowa.
Gospodarze dość szybko zdobyli bramkę. Kłaput z prawej strony dośrodkował w pole karne, a tam Podgajny mimo asysty bramkarza i obrońcy ulokował piłkę w siatce. Było to jednak w okresie przewagi Bratniaka i goście bardzo chcieli odrobić tę stratę. Bardzo aktywny był Faustino Vieira , który sprawiał wiele kłopotów obrońcom gospodarzy, zwłaszcza Celarskiemu.
W drugiej części spotkania gra toczyła się w środku pola. Szansę na wyrównanie miał Vieira . Uderzył z wolnego i piłka trafiła w poprzeczkę, po czym powstało ogromne zamieszanie pod bramką Tomasza Malca, który mógł jednak lepiej interweniować po tym stałym fragmencie.
Wszelkie wątpliwości rozwiał Maciej Malec, którego trafienie uspokoiło grę gospodarzy. Z prawej strony dośrodkował Podgajny, Rokosz zgrał głową do środka, a tam Malec uprzedził obrońcę i mocnym wolejem trafił do siatki Bratniaka.
Na 3-0 podwyższył Rokosz strzałem głową nie dając bramkarzowi żadnych szans na skuteczną interwencję.
Wynik spotkania próbował podwyższyć Radwanek, którego potężna bomba w stylu Roberto Carlosa zmusiła golkipera Bratniaka do niemałego wysiłku.
Zelków wygrał zasłużenie i utrzymał 3. lokatę w tabeli.
- Wygrana gospodarzy jest za wysoka. My próbowaliśmy grać, ale bramki dziś strzelali oni - skwitował Waldemar Słowakiewicz, trener Bratniaka.
TM