Mecz dobrze rozpoczęli gracze z Zelkowa wysokim pressingiem na połowie rywala. Stworzyli kilka sytuacji, lecz bez efektów bramkowych. Gospodarze w tym okresie skupili się na kontrach i to oni zdobyli pierwszą bramkę. ‘Rozklepali’ obronę i z bliska umieścili piłkę w siatce.
Zelków odpowiedział natychmiast - Strzeboński wyrównał w zamieszaniu podbramkowym strzelając do bramki piętą!! Chwilę później Maciej Malec zwiódł obrońcę na lewej stronie i idealnie dośrodkował piłkę na głowę Podgajnego , a ten wykorzystał to bezlitośnie, zdobywając swojego pierwszego gola w barwach Zelkowa.
W drugiej odsłonie goście ponownie zaatakowali wysoko. Rozpędzony Podgajny wpadł w pole karne i został sfaulowany przez jednego z obrońców. Maciej Malec trafił z karnego w poprzeczkę i piłka opuściła boisko. Piłkarze Płaszowianki nabrali w tym momencie wiatru w żagle i rzucili się do ataków nie schodząc już do końca meczu z połowy rywala. Ich szaleńcze próby nie przyniosły jednak efektu, gdyż albo ich celowniki były dziś źle nastawione albo na drodze stawał im dobrze broniący Tomasz Malec.
- Naliczyliśmy co najmniej siedem "dwustuprocentowych" okazji, których nie wykorzystaliśmy. Stuprocentowych nawet nie liczę - mówi o zatrważającej nieskuteczności swego zespołu Krzysztof Pazdyk, grający prezes Płaszowianki.