Prądniczanka Kraków - Kosynierzy Łuczyce 3-0 (0-0)
1-0 Jędrzej Kokoszyński 55
2-0 Paweł Jarosz 67
3-0 Konrad Stępień 84
PRĄDNICZANKA: Misiak, Bąk, Ptak, Cichy, Pieniążek, Kokoszyński, Wanat (87 Flazik), Stępień, Dankiewicz (60 Kania), Jarosz (70 Niemczyk), Karpij (82 Panek).
Gospodarze zaczęli bardzo asekuracyjnie i bojaźliwie, w efekcie drużyna z Łuczyc swobodnie rozgrywała piłkę i raz po raz stwarzała okazje do zdobycia bramki. Głównie były to dośrodkowania w pole karne, ale dobrze spisywał się w tych sytuacjach Misiak. Prądniczanka ograniczała swoją grę w tej połowie do przeszkadzania przeciwnikowi; jedynym zagrożeniem były sygnalizowane strzały zza szesnastki.
Druga odsłona meczu to o wiele lepsza gra drużyny z Czerwonego Prądnika, z kolei rywale po przerwie nie potrafili już zagrozić bramce Misiaka, mieli może 2-3 dogodne sytuacje, z których nic nie wynikło.
Bramka na 1-0 padła w 55. minucie. Z ok. 40. metra, z lewej strony, z rzutu wolnego dośrodkował Stępień, a w polu karnym najwyżej piłki dopadł Kokoszyński i strzałem głową pokonał bramkarza Kosynierów.
Drugi gol padł 12 minut później. Futbolówkę uderzył Karpij, ta jednak odbiła się od słupka, po czym Jarosz dopełnił formalności i wbił ją praktycznie do pustej bramki.
Goście chcieli odrobić straty i dostali trzeciego gola - z kontry. Na 6 minut przed końcem na prawym skrzydle piłki dopadł Kokoszyński, ściął w stronę pola karnego, a gdy dobiegł do linii końcowej boiska zmylił przeciwników i zamiast podać do środka, wycofał do Wanata na 16. metr. Ten z kolei z pierwszej piłki mocno zagrał w okolice "piątki", gdzie był Stępień i bez żadnych problemów trafił do bramki.
pradniczanka.futbolowo.pl (MaSti_14)
Na ciekawie prowadzonej stronie można przeczytać wypowiedzi trenerów, prezesa Prądniczanki i jednego z zawodników.