Już na początku meczu prowadzenie dla Zelkowa zdobył Strzeboński silnym strzałem z rzutu wolnego. Piłka po drodze otarła się jeszcze o nogę obrońcy i wpadła do siatki. Prądniczanka wyrównała niemal od razu strzałem głową od słupka. Potem Zelków aż trzy razy trafiał do bramki, ale za każdym razem sędzia goli nie uznawał i odgwizdywał spalone! Skorzystała z tego Prądniczanka i do przerwy prowadziła 2-1.
W drugiej połowie mecz był wyrównany z licznymi sytuacjami zarówno pod jedną jak i pod drugą bramką. Jednak obaj golkiperzy spisywali się bardzo dobrze. Na 5 minut przed końcem meczu obrońca gospodarzy podał piłkę do własnego bramkarza ,a ten złapał ją do rąk. Zelków błyskawicznie wykonał rzut wolny, Kłaput podał do Macieja Malca , który dopełnił formalności i uratował punkt dla Zelkowa. Strzelec, były piłkarz Clepardii, Bronowianki i Szreniawy Nowy Wiśnicz, wrócił na boisko do zespołu, w którym gra już w bramce jego brat Tomasz. Niemal dwa lata spędził na leczeniu poważnej kontuzji i - jak widać - za tę determinację odbiera nagrodę - znów może cieszyć się ze zdobywania bramek. Ta w meczu z Prądniczanką była jego drugą w barwach Zelkowa.
ST/TOM