- Zremisowaliśmy sercem - powiedział Krzysztof Szewczyk, trener LKS Niedźwiedź. Po czym dodał: - Przepracowałem w tym klubie trzy i pół roku. To był mój ostatni mecz, kończę współpracę z Niedźwiedziem. Nie mogę sobie poradzić z mentalnością niektórych zawodników, którzy nie traktują poważnie gry w drużynie. Mam większe ambicje i będę je chciał zrealizować w innym miejscu.
LKS Niedźwiedź - Błękitni Modlnica 4-4 (1-3)
1-0 Czarnecki
1-1 Brud 14
1-2 Szumny I 16
1-3 Pogan 31
1-4 Pogan 53
2-4 Czarnecki (karny)
3-4 Czarnecki (karny)
4-4 Makola 83
Sędziował Bartłomiej Gorzkowski. Widzów 30.
BŁĘKITNI: Habuda - Brud, Pyzioł, Kuciel, Zabiegaj - Baran (46 Zegarmistrz), Zaporowski, Baryła (59 Kajak), Kurek (46 Szumiec) - Szumny I (75 Hrabia), Pogan.
Gospodarze mieli inicjatywę od początku, ale po 16 minutach było 1-2... Zaczęło się dla miejscowych dobrze, gola z wolnego zdobył Czarnecki, bramkarz Błękitnych przepuścił piłkę pod brzuchem. Szybko gościom zrewanżował się golkiper Niedźwiedzia, przy jego pomocy modlniczanie wyrównali z wolnego. Po chwili obrońca gospodarzy za krótko podawał do bramkarza, Błękitni przejęli piłkę i było 1-2. Kolejny gol dla gości padł po nieudanej pułapce ofsajdowej drużyny z Niedźwiedzia. A po przerwie Pogan wykorzystał sytuację "sam na sam" i wydawało się już, że Błękitni ten mecz wygrali.
Od tego momentu rozpoczęła się jednak nawałnica podopiecznych trenera Szewczyka. Dwa gole z karnych strzelił Czarnecki - jednego arbiter podyktował za rękę, drugiego za faul od tyłu. Gospodarze wyrównali na 7 minut przed końcem, 17-letni Makola z czystej pozycji przelobował z 18 m bramkarza. Niedźwiedź miał jeszcze szansę na zdobycie zwycięskiej bramki, ale Habuda fartownie obronił.
Remis wydaje się sprawiedliwym rezultatem.
RST