Bardzo ciekawe widowisko stworzyły obie ekipy. Biorąc pod uwagę ilość sytuacji bramkowych, każdy wynik był możliwy, równie dobrze zwycięstwo Bibiczanki, która o tyle ustępowała Prądniczance, że jej piłkarze nie byli wystarczająco precyzjni. Kilka razy gospodarzy powstrzymywał też dobrze dysponowany bramkarz Prądniczanki Rafał Frydecki.
Bibiczanka - Prądniczanka Kraków 2-3 (0-1)
0-1 Piskorz 43
1-1 Gratkowski 48
1-2 Piskorz 65
1-3 Karpij 70
2-3 P. Kurczek 85
Sędziował Artur Śliwa. Żółte kartki: Śliwiński, P. Kurczek, Marcin Kurczek - Panek. Czerwona kartka - Marcin Kurczek (88, 2. żółta). Widzów 100.
BIBICZANKA: Łysek - Palmowski (85 Mateusz Kurczek), Śliwiński, Sieńko, Sasnal (75 Ziętara) - Gratkowski, Marcin Kurczek, P. Kurczek, Brzeski - Mrowca, Wolsza (70 Hermaniuk).
PRĄDNICZANKA: Frydecki - Szczerba, K. Madyda, Panek (46 Wanat), Orczewski - Niemczyk. S. Madyda, Gaździcki (70 Karpij), Barucha (70 Daszyński) - Piskorz, Kania.
Najładniejszą bramkę meczu zdobył co tylko wprowadzony na boisko Bartosz Karpij - przymierzył z 25. metrów w samo okienko bramki strzeżonej przez Łukasza Łyska. Meczu nie dokończył Marcin Kurczek, dwie żółte kartki zobaczył w tej samej minucie - najpierw za to, że skrytykował sędziego (liczył na odwizdanie faulu na nim w polu karnym), a za chwilę za to, że jeszcze ostrzejszymi słowami potraktował jednego z działaczy Bibiczanki, który za kartkowe przewinienie upomniał piłkarza.
MAS