Grzegórzecki sprawił niespodziankę pokonując wysoko lidera - Bibiczankę.
Grzegórzecki Kraków - Bibiczanka Bibice 5-2 (3-2)
1-0 Kwiecień
2-0 Fryc (karny)
3-0 Bargieł
3-1 Ścigalski
3-2 Zawrzykraj (karny)
4-2 Fryc (karny)
5-2 Bargieł
Gospodarze już po dwóch kwadransach prowadzili 3-0! Pierwszy gol padł po stałym fragmencie. Wrzuconą z boku piłkę głową musnął Fryc, a Kwiecień dobił do pustej bramki. Podwyższył Fryc z karnego podyktowanego za zagranie ręką. Trzeci gol został zdobyty z kontry, Bargieł dostał piłkę na "długi" słupek i sfinalizował akcję.
Przy stanie 3-0 goście dostali dwie czerwone kartki (w 32. i 33. minucie), jedną w konsekwencji dwóch żółtych, a drugą za kopnięcie przeciwnika. Mimo to w dziewiątkę Bibiczanka zdobyła dwa gole i była blisko wyrównania! Pierwszego strzelił Ścigalski, który z 16 m uderzył płasko, dołem, po "długim". Drugiego Zawrzykraj - z karnego za rękę.
Po przerwie Grzegórzecki wykorzystał przewagę liczebną i dołożył dwie bramki. Na 4-2 podwyższył Fryc z kolejnego karnego, tym razem za faul na Dańcu. Wynik ustalił Bargieł, który po nieudanej w wykonaniu gości pułapce ofsajdowej wykorzystał sytuację "sam na sam".
- Cieszymy się z tego zwycięstwa, ale z drugiej strony mam pretensje do zawodników o to, że w drugiej połowie za bardzo się "napalali" i w efekcie padły tylko dwie bramki dla nas. A mogło ich być znacznie więcej! - stwierdził Grzegorz Ostapczuk, trener Grzegórzeckiego.
rst