Przez większość meczu, to goście mieli inicjatywę i konstruowali mnóstwo akcji ofensywnych, zwłaszcza w pierwszej połowie
Prądniczanka Kraków - Grębałowianka Kraków 0-0
Sędziował Robert Marciniak. Żółte kartki: Oleś (2), Rajca, Ochlust, Korfel, Krawczyk (wszyscy Grębałowianka). Czerwona kartka: Oleś (72, dwie żółte).
GRĘBAŁOWIANKA: Piechnik - Wilk (84 Walczak), Ochlust, T. Karaś, Rajca - Sowa, Krawczyk (88 Gregorczyk), Oleś, Lampart - Korfel (70 Jędrzejewski), D. Karaś (65 G. Mikołajczyk).
Już po 30 minutach Grębałowianka powinna prowadzić przynajmniej trzema bramkami. W 7. minucie do pustej bramki nie trafił D. Karaś, w 19. po podaniu Korfela Krawczyk uderzył z bliska, ale piłka zatrzymała się w błocie, parę centymetrów przed linią bramkową. Podobnie było w 29. minucie, kiedy znów błoto pod bramką wybroniło gospodarzy po strzale Korfela. Ten sam zawodnik miał wyjątkowego pecha, bo w 35. minucie również nie trafił z bliska do "pustaka". Grębałowianka trafiła w końcu do siatki, po strzale Sowy w 44. minucie, ale asystent głównego arbitra dopatrzył się spalonego.
Miejscowi piłkarze w tym okresie wykonywali akcje ofensywne z kontry i dwukrotnie niebezpiecznie zaatakowali. W 27. minucie w sytuacji sam na sam świetnie obronił Piechnik, zaś w 40. uderzenie piłki głową jednego z piłkarzy Prądniczanki minimalnie minęło cel.
Pierwszy kwadrans drugiej połowy znów należał do przyjezdnych. Szybkimi piłkami przechodzili do ofensywy, kończąc akcje strzałami na bramkę. W 46. minucie uderzenie Sowy było minimalnie niecelne, a strzały Krawczyka w 50., Lamparta w 52. i 58. obronił bramkarz miejscowych. Później gra się wyrównała i za chwilę posypały się żółte kartoniki dla zawodników Grębałowianki. W ciągu 12 minut czterech piłkarzy gości ujrzało w rękach sędziego "żółtko" (czy wszystkie słuszne?), a Oleś po raz drugi. Od 72. minuty podopieczni trenera Świecy grali w dziesiątkę. Prądniczanka od tego momentu łatwiej przechodziła kontrą pod pole karne rywali, ale strzały mijały daleko "światło" bramki lub piłka trafiała w ręce Piechnika. W końcówce lider mógł jeszcze zmienić wynik na swoją korzyść, zabrakło precyzji w rejonie pola karnego Prądniczanki.
Mecz był ciekawy i emocjonujący, ale najważniejsze są gole. Tych nie było i lider stracił kolejne dwa punkty, a wicelider Jutrzenka tuż, tuż, bo wygrał szósty kolejny mecz w rundzie wiosennej.
zw/grebalowianka.pl