Partyzant miał w I połowie ogromną przewagę i powinien prowadzić wysoko. Tymczasem goście zdobyli tylko jednego gola, niedługo przed przerwą. Mateusz Gajek dostał prostopadłe podanie od Kaniora i w sytuacji oko w oko z bramkarzem strzelił obok niego.
Po przerwie obrońcy z Dojazdowa popełnili szkolne błędy i niespodziewanie Dąbski objął prowadzenie 2-1. Bracia Gajkowie jednak nie spasowali. Mateusz Gajek, po kolejnym proostopadłym podaniu, tym razem od Musiała, wyrównał, a niebawem - znowu po kombinacji z Musiałem - trafił do siatki po raz trzeci, zapisując na swoim koncie hat-trick. Lepiej niż w I połowie grający Dąbski wyrównał na 3-3, ale ostatnie słowo należało do Partyzanta, a konkretnie do młodszego z braci Gajków - Jakuba, który wykorzystał podanie Wójcika z rogu pola karnego wzdłuż bramki.
KW